Zapraszam na 3 rozdział! Następny postaram się wrzucić trochę wcześniej, ale szkoła za bardzo mi na to nie pozwala ;( Przepraszam również jeśli rozdział będzie słaby, ale nie mam nastroju po tym, jak dowiedziałam się o śmierci Alana Rickmana ;( Różdżki w górę! /*
*********************************************************************************
Gryfonkę obudziły delikatne promyki słońca, które przedostały się do jej pokoju. Spojrzała na zegarek. Wskazywał dopiero 7:00 rano. Mimo, że była sobota Hermiona nie lubiła długo spać. I tak pewnie cały weekend spędzi na czytaniu książek.
Wstała, wybrała ubrania z szafy i udała się do łazienki. Nalała gorącej wody, dodała ulubiony olejek o zapachu wanilii i weszła do wanny. Była to długa i relaksująca kąpiel. Po upływie 40 minut woda zrobiła się letnia. Granger wyszła i wytarła się ręcznikiem. W ostatnich dniach było bardzo ciepło, więc zdecydowała się na koszulkę na ramiączka z logiem Gryffindoru, krótkie dżinsowe szorty i sandałki. Włosy spięła w kok. Tylko delikatnie przejechała usta różowym błyszczykiem.
-Herm?! Jesteś?!- usłyszała głos Ginny. Zdziwiła się, ale przypomniała sobie, że mówiła jej hasło do dormitorium prefektów.
-Zaraz wyjdę do ciebie!- szybko się poprawiła się i wyszła na spotkanie z rudą. Przeszła do salonu, uściskała młodszą Gryfonkę i usiadły na sofie. Miona wezwała skrzata, by przyniósł im dwie szklanki i zimną lemoniadę. Po chwili przybył z powrotem. Dziewczyny podziękowały, skrzat ukłonił się i deportował. Wreszcie mogły w spokoju porozmawiać.
-I jak tam wspólne mieszkanie z tym gadem?- zapytała Ginerva.
-Na razie normalnie. Dzisiaj jeszcze go nie widziałam.
-To lepiej dla ciebie. A co zamierzasz dzisiaj robić? Tylko nie mów, że będziesz czytać Transmutację.
-A co mam innego do roboty?- Miona naprawdę nie miał ochoty nigdzie wychodzić
-Herm, jest sobota! Wyjdźmy gdzieś, trochę się zabawimy. Sama mi mówiłaś, że w tym roku chcesz trochę wyluzować.
-A niby gdzie byśmy poszły?
-Dzisiaj Krukoni planują urządzić imprezę w Pokoju Życzeń. Wszyscy są zaproszeni. I uprzedzam twoje pytanie: Tak, Ślizgoni też.- Hermiona jęknęła rozpaczliwie. Znowu musiałaby znosić spojrzenia pełne nienawiści, pogardy i odrazy? Z drugiej strony miała prawo się bawić i nie chciała zawieść rudowłosej przyjaciółki.
-O której się zaczyna?- starsza Gryfonka dostrzegła delikatny uśmiech Ginny.
-O 20:00. Czyli idziemy?
-No dobrze- uśmiechnęła się Hermiona, a Weasleyówna ją uściskała.
-Okay, to o 15:00 przyjdę do ciebie. Zrobimy się na bóstwo. To do zobaczenia!- pożegnała się i już jej nie było.
*********************************************************************************
Dochodziła 15:00, więc Hermiona usiadła w salonie i czekała na swoją młodszą przyjaciółkę. Zauważyła , jak Malfoy wychodzi ze swojego pokoju.
-Idziesz na imprezę Granger?
-A jak ci powiem, że tak to nie przyjdziesz? Super! Więc tak, idę- odpowiedziała radośnie.
-O Salazarze! Wszystko będzie ubrudzone szlamem- rzucił kpiąco Draco.
-Czyli tym bardziej nie idziesz?
-Proszę cię! Nie będę siedział w pokoju przez jedną przemądrzałą szlamę.
-Szkoda.- po jej słowach wyszedł.
10 minut później przyszła Ginny bez niczego, przez co Hermiona się zdziwiła. Myliła się. Panna Weasley zmniejszyła po prostu swoją torbę. Gdy ją powiększyła, Granger się przeraziła. Torba była tak wielka i ciężka, że nawet bardzo silny chłopak miałby problem, by ją podnieść. Jedyna córka Weasleyów uśmiechnęła się niewinnie.
-No to zaczynamy!- powiedziała i otworzyła torbę.
*********************************************************************************
Prefekt naczelny ze Slytherinu wszedł do Pokoju Wspólnego swojego domu. Miał iść na imprezę razem z Blaisem i Theodorem, ale jak miała być tam ta szlama, to mu się powoli odechciewało. Wszedł do pokoju Zabiniego i oznajmił od razu.
-Nie wiem czy idę na tą imprezę.
-Co?!- krzyknęli jednocześnie jego przyjaciele.
-Skoro wszystko ma być ubrudzone szlamem... Granger tam będzie!
-No i co z tego?- zapytał Teo- Nie mógłbyś dać jej już spokój? Co ona ci zrobiła?
-Ty jeszcze się pytasz?!
-Stary, Nott ma rację. Już jest po wojnie. Koniec z tymi chorymi poglądami. Dzisiaj ją przeproszę i nawet z nią zatańczę.
-Ja też- powiedział Nott.
-Oszaleliście?! Nigdy już was potem nie dotknę.
-Spoko.
-Dobra, pójdę. Ale będę się trzymał z dala od niej.
-Jak chcesz.
*********************************************************************************
Ginny przeszła samą siebie. Hermiona ubrana była w krwistoczerwoną, mocno opiętą sukienkę z dość dużym dekoltem i lekkimi marszczeniami. Plecy były odkryte. Biżuteria była cała złota. Buty były takiego samego koloru jak sukienka i były lakierowane. W makijażu postawiła na wiśniową pomadkę, połączenie białego i czarnego cienia do oczu i eye-liner.
Ginny wybrała granatową sukienkę z sięgającym do połowy uda rozkloszowanym dołem. W przeciwieństwie do koleżanki, postawiła na srebro. Buty na wysokim obcasie były ciemniejsze niż sukienka. Oczy pomalowała srebrnym cieniem i kredką do oczu. Usta pomalowała bezbarwnym błyszczykiem. Wyglądały olśniewająco i nikt nie mógł im dorównać. Nadszedł czas imprezy.
Gryfonki wyszły z Dormitorium i ruszyły w kierunku Pokoju Życzeń. Ludzie, których mijały, patrzyli z niedowierzaniem i podziwem. Musiały naprawdę świetnie wyglądać. Gdy doszły na miejsce, pomyślały o pomieszczeniu, w którym chciałyby się znaleźć i weszły do środka.
Muzyka była bardzo donośna. Wystrój był w stylu wszystkich czterech domów. Stały stoiska z jedzeniem i piciem, były kanapy i stoliki do siedzenia. Podobało im się. Zobaczyły w tłumie Harry'ego i Rona, więc do ich podeszły. Chłopakom szczęki opadły na ich widok.
-Wyglądacie prześlicznie!- stwierdził Harry i przytulił je obie.
-Zjawiskowo.- powiedział Ron patrząc się na Mionę. Ta zarumieniła się ogniście i opuściła głowę. To, że się z nim przyjaźniła, nie znaczyło, że przebaczyła mu zdradę.
-Ginny, zatańczysz?- zapytał Harry. Ta ujęła jego dłoń i poszli na parkiet.
-Hermiono, czy chciałabyś...- nie dokończył, bo nagle podeszli do nich Blaise Zabini i Theodor Nott. Co oni tu robią?, pomyślała Herm.
-Hermiono, moglibyśmy cię wziąć na słówko? Nie zajmiemy ci dużo czasu.- Teo spojrzał znacząco na Weasley'a.
-No... Dobrze.- Granger była w szoku. Powiedział do niej po imieniu? Odeszli kawałek w miarę zaciszne miejsce i stanęli.
-Więc, o co chodzi?
-No bo my... My chcielibyśmy... Chcielibyśmy cię przeprosić.
Gryfonka nie dowierzała. Oni ją przepraszają?! Co tu się dzieje?
-Co?
-Wiemy, że pewnie nam nie wierzysz, i być może nie wybaczysz od razu, ale my będziemy się starali- zaczął Nott- Przepraszam, za wszystkie wyzwiska, obelgi i upokorzenia. Wiem, że ja akurat nie dokuczałem ci aż tak bardzo, ale i tak przepraszam. Chciałbym się zmienić po tej wojnie. Jedno przepraszam pewnie nie wystarczy, ale to już jakiś krok. Więc?- wyczekiwał odpowiedzi.
- Ja proszę cię o to samo- dopowiedział mulat.
-To pewnie będzie długa droga. Nawet nie wiecie jak doceniam to, że mnie przepraszacie i chcecie się zmienić. Każdy zasługuje na drugą szansę. Wy też. A zresztą, nigdy mnie nie wyzywaliście aż tak jak niektórzy.- pomyślała o Malfoy'u.- Macie moją szansę. Tylko jej nie zmarnujcie.- uśmiechnęła się do nich.
-Nawet nie wiesz jak się cieszymy! Możemy cię przytulić na zgodę?
-Oczywiście.- Najpierw podszedł Nott i przytulił ją przyjacielsko. Nie byli przyjaciółmi, ale to wyczuła. po nim Blasie. Nie wie, czemu dała im szansę, ale wyczuła w ich słowach szczerość.
-Czy w ramach naszej nowej znajomości zaszczycisz mnie tańcem?- Herm wybuchła śmiechem. Był naprawdę zabawny.
-Oczywiście, milordzie.- powiedziała z powagą Miona i Ślizgon wybuchnął śmiechem. Ujęła jego rękę o poszli na parkiet. Przetańczyli wiele piosenek i bardzo dobrze czuła się w jego towarzystwie. Kto wie, może kiedyś się zakolegują? Na zabawie tańczyła też z Blaisem, Harrym, Nevillem, Ginny i Parvati. Świetnie się bawiła, mimo, że widziała pogardliwe spojrzenia Malfoy'a i wściekłe Ronalda. Nie przejmowała się tym.
Powoli zaczynała się czuć zmęczona, więc postanowiła już pójść. Pożegnała się z dwójką Ślizgonów i przyjaciółmi, a następnie wyszła z Pokoju Życzeń. Szła w kierunku swojego dormitorium, gdy nagle ktoś zatkał jej usta i wciągnął ją do pustej klasy. Pozamykał drzwi przeróżnymi zaklęciami i rzucił na pokój Silencio. Zapalił światło i zobaczyła Rona.
-Ron? Co ty wyprawiasz?!
-Co ja wyprawiam?! Ty mi powiedz, co ty odpierdalasz?! Puszczasz się z tym mordercami?
-Jak możesz?! Zresztą, oni byli po naszej stronie.
-Mhm, jasne. Zabraniam ci z nimi rozmawiać!- Co on sobie wyobrażał?
-Nie jestem twoją własnością, żebyś mi rozkazywał!- Bardzo bolały ją jego słowa.
-O tym zaraz się przekonasz.- Granger przestraszyła się nie na żarty. Widziała szaleństwo i obłęd w oczach rudzielca. Nagle podszedł do niej, i wpił się brutalnie w jej usta. Hermiona odepchnęła go z całej siły i spoliczkowała go z taką siłą, że aż się zachwiał. On zrobił to samo. Spoliczkował Gryfonkę i upadła przez silę uderzenia. Jej policzek pulsował z bólu. Nie mogła w to uwierzyć.
-Nigdy więcej tego nie rób, dziwko. Teraz będziesz tylko moja. Przejrzysz na oczy, że jesteś nic nie wartą szlamą, która nadaje się tylko to tego, by być dziwką!- kopnął ją boleśnie w brzuch i skrępował za pomocą zaklęcia. Nie mogła się ruszyć. Czułą się bezbronna i bezsilna. Zaczął ściągać z niej ubranie. Hermiona szarpała się, ale to nic nie pomagało. Dotykał boleśnie jej piersi. Zaczął ją całować po całym ciele i wreszcie zaczął gwałcić. Hermiona myślała, że zemdleje z bólu. On jednak tym się nie przejmował i robił swoje. Wydawało jej się, że trwało to wieczność. Gdy skończył, Miona opadła z sił. Czuła się brudna, poniżona i upokorzona. Jak on mógł to zrobić?!
-I co? Przejrzałaś na oczy? Tylko spróbuj komuś powiedzieć, to gorzej się to dla ciebie skończy.- zdjął zaklęcie krępujące i szybko wyszedł. Prefekt Naczelna nie wiedziała co robić. Ubrała się płacząc przy tym niemiłosiernie. Szybko wybiegła z tej klasy i jedyne co chciała zrobić, to zamknąć oczy i nigdy się nie obudzić. Pobiegła do dormitorium, weszła do łazienki. Po drodze wzięła szklankę. Rozbiła ją i wzięła jeden ostry kawałek. była pewna, że chce to zrobić. Pocięła się raz, drugi, trzeci... doszła do dziesięciu głębokich ran i wreszcie nastała upragniona ciemność...
*********************************************************************************
Ej Nott!- Smok był lekko zaniepokojony. Czemu Gryfonka tak bardzo płakała?
-Co chcesz, Dracze?
-Wydawało mi się, że Granger biegła i bardzo głośno płakała. Jej ubrania były poszarpane, a ona sama wyglądała strasznie. Nie zdążyłem nawet jej zawołać.
-Choć, może pobiegła to waszego dormitorium?- zaproponował Teo.
Biegli ile sił w nogach. Zauważyli, że łazienka była zamknięta i nikt się nie odzywał.
-Hermiona?! Jesteś tam?!- Nott wołał, ale nikt się nie odzywał. Wymienili znaczące spojrzenia i Draco otworzył drzwi zaklęciem Alohomora. Przeraził ich widok, jaki tam zastali.
Cała podłoga była we krwi, która strumieniami leciała z pociętej szkłem ręki Gryfonki. Ona sama była nieprzytomna. Draco szybko wziął z szafki bandaż i owinął wokół ręki, a Theodor wziął ją na ręce i razem biegli do Skrzydła Szpitalnego. Musieli zdążyć, bo Draco nigdy by sobie tego nie wybaczył...
*********************************************************************************
Ciemność.
Nastała upragniona ciemność.
Niestety, nagle poczuła, że otwiera oczy i widzi oślepiającą biel. Zmrużyła oczy, ale chwilę potem przyzwyczaiła się do światła. Nie wiedziała gdzie jest. Obok siedziała zapłakana Ginny, zmartwiony Harry, Blaise i Theodor. Zerwali się z miejsca, gdy zobaczyli, że się ocknęła.
-Boże, Herm! Tak się o ciebie baliśmy! Co ty zrobiłaś?- płakała histerycznie Ginny.
-Już dobrze, skarbie. żyjesz i to jest teraz najważniejsze.- powiedział Harry.
-Zawołam pielęgniarkę.- Blaise poszedł do jej gabinetu.
-Gdzie ja jestem?
-W Skrzydle Szpitalnym, kochanie. Nott i Malfoy znaleźli cię tam całą we krwi. Czemu to zrobiłaś?
-Nie chcę teraz o tym rozmawiać.- i zaczęła szlochać.
-Dajcie jej na razie spokój. Musi odpocząć.- odezwał się Ślizgon.
Chwilę później pielęgniarka dała jej potrzebne lekarstwa i eliksiry. Wróciła też z wynikami badań.
-Nic już nie zagraża twojemu życiu. Chwilę zostaniesz na obserwacji i wypiszę cię. Będziesz tylko musiała przez kilka dni zmieniać bandaż. To wszystko. A, i jeszcze jedno. Prosiłabym abyście niedługo wyszli. Panna Granger potrzebuje odpoczynku.- i wyszła.
-Jak będę gotowa, by wam o tym powiedzieć, to powiem, dobrze?- powiedziała cicho Gryfonka.
-Dobrze. My już pójdziemy. Odwiedzimy się jutro. Trzymaj się kochana!- Harry i Ginnerva ucałowali ją w policzek, a Teo i Blaise przytulili. Została sama, więc postanowiła się zdrzemnąć. Po kilku minutach odeszła w objęcia Morfeusza.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się twoje opowiadanie :) Mam nadzieję, że następna notka pojawi się niedługo :D
OdpowiedzUsuńhttp://crazy-in-love-dramione.blogspot.com/
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńO Jezu! To straszne! Mam nadzieję, że Miona szybko dojdzie do siebie. No i przyznam, że chciałabym, aby była zemsta na rudzielcu. Nie lubię Go, no bo jak Rudy? xDD Ogółem, Twoje opowiadanie jest ciekawe i nie mam się do czego doczepić ;) Pisz szybko następny rozdział, nie mogę się doczekać dalszej części.
OdpowiedzUsuńWeny życzę, której i tak masz już dużo. :*
Buziaki;*