SPIS TREŚCI
poniedziałek, 18 kwietnia 2016
sobota, 9 kwietnia 2016
Rozdział 4
Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz PRZEPRASZAM! Wiem, wiem, powinnam bardziej dbać o bloga, ale ostatnio było naprawdę dużo nauki, a przez to brak weny. Ten rozdział piszę na totalnym spontanie, więc nie zdziwcie się jak wyjdzie nudny. Będzie pewnie też krótki. A teraz zapraszam! :)
**************************************************************************
-Zabiję tego, co ją skrzywdził!
-Teo, spokojnie. Jeszcze nie wiemy co jej się stało.
-Nieważne! Ale to musiało być nieludzkie!- Nott nie wytrzymywał. Musiał się dowiedzieć za wszelką cenę co jej się stało. Żywił do tej Gryfonki ogromną sympatię.
-Poprosimy o pomoc Draco.
-Serio Blaise? Wiesz jak on nią gardzi.
-Ale był z tobą, gdy ją znaleźliście.
-Dobra, chodź do niego. Ale nie miejmy wielkich nadziei.
Po tych słowach wyszli z Dormitorium szukać Dracona.
**********************************************************
-Ron zastanów się jeszcze raz. Na pewno nie wiedziałeś wczoraj Miony?- Harry zapytał przyjaciela już chyba setny raz.
-Naprawdę. Ale powiesz mi wreszcie co się stało?!
-Herm chciała się zabić- wyrzucił to wreszcie z siebie.
-Co?! Boże, kiedy? Dlaczego?- Weasley był niezłym aktorem.
-Właśnie mam zamiar się tego dowiedzieć. Zaraz lecę do Notta i...
-Co?! Do tego Notta?! Tego oślizgłego Śmierciożercy?
-To on z Malfoy'em znaleźli Mionę. I czy tego chcesz, czy nie, będę z nimi współpracował. Dobra, muszę lecieć. Zobaczymy się później!- Potter wybiegł. Jego rudy "przyjaciel" był wściekły. Jeszcze tych gadów tu brakowało. Musiał rozwiać podejrzenia wokół niego. Spojrzał na zegarek. Jeszcze był czas odwiedzin w Skrzydle Szpitalnym. Wziął różdżkę z biurka i ruszył w stronę SSz. Po 15 minutach doszedł. Od razu spotkał panią Pomfrey.
-Dzień dobry pani Pomfrey.
-O, dziien dobry panie Weasley. Domyślam się, że w przyszedłeś w odwiedziny do panny Granger.
-Jak pani mnie dobrze zna.- usmiechnął się, by stworzyć pozory.
- No dobrze, ale proszę nie za długo. Dużo przeszła i musi odpoczywać.
- Oczywiście rozumiem.- zapewnił pielęgniarkę. Poszła do swojego gabinetu i zamknęła drzwi. Ron podszedł do łóżka Hermiony. Gdy spała, wydawała się taka niewinna i delikatna. Lekko musnął palcem jej policzek. Gdyby mu wybaczyła ten skok w bok, to nie posunąłby się do takiego kroku. Właśnie tak to sobie usprawiedliwiał. To była jej wina. Gryfonka zaczynała się wybudzać. Zanim zdążyła się odezwać, zatkał jej usta ręką. Herm była przerażona.
-Ani słowa.- zabrał rękę z jej ust i uśmiechnął się. Przerażał ją ten uśmiech.- Witaj Hermiono. Tęskniłaś?
-Czego chcesz? Co ty tu robisz?- Granger nie chciała pokazać jak bardzo się boi.
- Przyszedłem cię odwiedzić.- nie dowierzała. Po tym co jej zrobił miał czelność tu przychodzić?
-Po tym wszystkim, nie chcę cię już nigdy więcej widzieć. Zdajesz sobie sprawę co zrobiłeś? Co w ciebie wstąpiło? Zejdź mi z oczu.- oczy zeszkliły jej się od łez.
-Nie pozbędziesz się mnie tak szybko. Przyszedłem cię ostrzec. Jeśli komuś piśniesz słówko o tym co się zdarzyło, to rozpowiem wszystkim, że sama chciałaś i jesteś zwykłą dziwką.- ostatnia część wyszeptał jej prosto do ucha. Wzdrygnęła się mimowolnie. Brzydziła się go.- Pamiętaj, że to twoja wina. Gdybyś mi wybaczyła, do niczego by nie doszło.
Ostatni raz uśmiechnął się i wyszedł z sali. Czekoladowooka była rostrzęsiona. Nie wiedziała co robić. Jeśli powie swoim przyjaciołom, to Ron się zemści. Ale z drugiej strony i tak będzie z nią robił co chce. Nie może sobie na to pozwolić. Dzisiaj powie to swoim przyjaciołom.
Poprosiła pielęgniarkę o kartkę i pióro. Napisała wiadomość do Ginny żeby dzisiaj z całą resztą przyszli do niej. Po wysłaniu postanowiła powoli wracać do normalnego życia. Wzięła czyste ubrania i poszła do łazienki. Wykąpała się i uczesała. Nie chciała już wracać do tamtych wydarzeń, chociaż wiedziała, że musi się zwierzyć. Teraz z perspektywy czasu, próba samobójcza wydawała się głupią i nieprzemyślaną decyzją. Jako Gryfonka powinna się z tym zmierzyć. Wróciła do Skrzydła w oczekiwaniu na resztę.
*************************************************************
Ślizgoni zapukali do drzwi Dracona. Otworzył im po chwili oczekiwania.
-Co chcecie?- nie był zadowolony z ich niezapowiedzianej wizyty.
-To bardzo ważne. Wpuść nas.- Draco chwilę się zastanawiał, ale ostatecznie ich zaprosił.
-Streszczajcie się. Nie czuję się za dobrze. Lepiej żebyście mieli dobry powód, bo jak nie...
-Zamknij się wreszcie!- Teo miał dość.- Chodzi o Hermionę.
Malfoy miał ochotę na nich nawrzeszczeć. Co go obchodzi jakaś szlama? Chwilę potem uświadomił sobie, że chodzi im o tą próbę samobójczą.- Żyje, więc co wy jeszcze chcecie? Sprawa zamknięta.
-Nie jest zamknięta. Musiał być poważny powód, by to zrobiła. Przecież jest rozsądna i nie podjęła by tej decyzji z powodu jakiejś błahostki.- odezwał się wreszcie Blaise.
-Co was tak obchodzą Gryfoni, a w szczególności szlamy?
-Wojna się skończyła. Nie możemy żyć stereotypami, które wpajali nam rodzice. Mugolaki są tacy sami jak my. Szkoda, że ty tego nie rozumiesz.- Nott'owi przykro było patrzeć, że jego przyjaciel się nie zmienił, a nawet jeśli, to nie chciał tego pokazać.
Nagle ktoś głośno zapukał w drzwi.
-Kogo jeszcze tutaj przywiało?!- Arystokrata był wściekły.
Spodziewał się wielu osób, ale nie Potter'a i młodej Weasley.
-No proszę, proszę. Kogo my tu mamy? Jeszcze was tu...-Nie chcieli go słuchać, więc wparowali do środka.- Co wy robicie?! Wypad stąd!
-Akurat nie przyszliśmy do ciebie. Nott, Zabini, Hermiona wysłała nam wiadomość z treścią, abyśmy do niej przyszli. Chyba chce nam coś powiedzieć.
-Już idziemy!- zauważyli, że blondyn też zbiera się do wyjścia.- a ty dokąd?
-Idę z wami. Nawet jeśli mnie tam nie chce, to byłem przy znalezieniu jej.
-Nagle chcesz jej pomóc? Dobra, ale jeden głupi komentarz i wylatujesz.
Wybiegli wszyscy w pośpiechu. Musieli przekonać panią Pomfrey, aby wpuściła ich wszystkich. Dobiegli do SSz. Wlecieli jak stado dzikusów i nie pomyśleli o reakcji pielęgniarki.
-Co wy wyprawiacie?!
-Musimy szybko zobaczyć się z Granger!- wyjaśnił szybko Draco- Wszyscy.
-No dobrze, ale macie 15 minut.- szybko pobiegli na salę. Hermiona siedziała na łóżku, wyczekując ich. Na widok Malfoy'a wstała zdenerwowana.
-Co on tu robi?!- nie życzyła sobie jego w tej rozmowie.
-Uparł się żeby przyjść. W sumie był wtedy z Nott'em.
-No dobrze.- odpowiedziała zrezygnowana.- chciałam wam powiedzieć czemu próbowałam się zabić.
Nott i Zabini wyprostowali się, Potter i Weasley'owa wciągnęli z sykiem powietrze, a Malfoy stał z beznamiętnym wyrazem twarzy.
-Bo... R-ron... o-on mnie...
-Wyrzuć to z siebie.
-On mnie zgwałcił.- wypowiedziała to szeptem i zaczęła szlochać. Wszyscy byli w szoku.
-Co?!- wykrzyknął Nott.- Zabiję sukinsyna! Uduszę gołymi rękoma!
-Chętnie ci pomogę.- powiedzieli jednocześnie Smok i Diabeł. Nawet taka szlama jak Granger nie zasłużyła na takie traktowanie. Była w końcu kobietą.
-Miona, co ty mówisz?- Harry nie mógł uwierzyć. Ron? Ten Ron, z którym przeżyli tyle przygód. Który był ich przyjacielem.
-Naprawdę! Jeszcze dzisiaj mi groził. Powiedział, że jak komuś powiem, to rozpowie, że sama tego chciałam i że jestem dziwką.- rozpłakała się na dobre.
-A ja ci nie wierzę.- wszyscy spojrzeli na Ginny z niedowierzaniem.- Ron by tego nie zrobił. Chcesz się pewnie na nim zemścić, bo cię zdradził. Jak możesz?! Traktujemy cię jak członka rodziny, a ty tak nam odpłacasz?
-Spodziewałabym się, że oni mi nie uwierzą, ale ty? Ginny, nie kłamałabym w takiej sprawie...- nie zdążyła dokończyć, bo Ginerva wybiegła z sali. Jak mogła jej nie uwierzyć?
-Pobiegnę za nią.- zadeklarował Potter. Pocałował Mionkę w czoło.- Ja zawszę ci wierzę. Jak ją znajdę, to rozmówię się z tym padalcem Ronem.
Miona ucieszyła się, że chociaż on jej wierzył. Jest zawiedziona postawą rudej przyjaciółki. Harry wybiegł za Ginny.
-A my lecimy znaleźć tego skurwysyna i go zabić.
-Nie! Nie chcę żebyście mieli kłopoty. I pod żadnym pozorem go nie zabijajcie.
-Nie zabijemy, ale damy nauczkę!- Zabini zapewnił Gryfonkę.
-To ja lecę go szukać. Jak znajdę, to was zawołam chłopaki.- Malfoy naprawdę już od dawna miał dość łasicy, a teraz miał idealny pretekst, by dać mu w mordę. Już chciał isć, ale Granger złapała go za rękaw.
-Czemu mi pomagasz?- musiała się tego dowiedzieć.
-Żadna kobieta nie zasługuje za coś takiego.- po tych słowach wyszedł w popłochu. Nott usiadł obok niej, a ona wtuliła się w niego i zaczęła płakać.
************************************************************
Weasley szedł korytarzem. Był zadowolony z wizyty u Granger. Był pewny, że nikomu nie powie o gwałcie. Nagle ktoś gwałtownie złapał go za szyję i wciągnął do pustej klasy. Upadł na ziemię i zobaczył nas sobą Malfoy'a
-Wiesz po co tu przyszedłem, prawda?- wycedził z różdżką skierowaną w stronę Gryfona.
- Czyli jednak się wygadała? A to dziwka.- Ślizgon kopnął go w twarz. Z ust popłynęła strużka krwi.
- Nie waż się tak mówić. Jakim trzeba być potworem, żeby posunąć się do czegoś takiego. Nie będę cię zabijał, bo nie jestem mordercą. Ale dam ci nauczkę, którą zapamiętasz do końca życia.
Już miał rzucić zaklęcie, gdy nagle poczuł, że różdżka wyrywa mu się z ręki.
Expeliarmus! Usłyszał Draco za plecami. Różdżka wysunęła mu się z ręki i trafiła do osoby rzucającej zaklęcie. Odwrócił się, lecz intruz miał pelerynę.
-Oddaj moja różdżkę!
-Nie tak prędko. Najpierw coś załatwię. Avada Kedavra! Wycelował w Ronalda, a jego ciało upadło.
-Po co to zrobiłeś?! Kim jesteś? Wszyscy pomyślą, że to ja!- morderca roześmiał się.
-Właśnie o to chodziło. Wkrótce przekonasz się kim jestem.- po tych słowach oddał różdżkę i teleportował się, co zdziwiło blondyna. Myślał, że w tej szkole nie można się deportować. Lecz teraz miał większe zmartwienie na głowie. Słyszał już tupot biegnących uczniów i nauczycieli. Ciężko będzie mu się wytłumaczyć.
**************************************************************************
-Zabiję tego, co ją skrzywdził!
-Teo, spokojnie. Jeszcze nie wiemy co jej się stało.
-Nieważne! Ale to musiało być nieludzkie!- Nott nie wytrzymywał. Musiał się dowiedzieć za wszelką cenę co jej się stało. Żywił do tej Gryfonki ogromną sympatię.
-Poprosimy o pomoc Draco.
-Serio Blaise? Wiesz jak on nią gardzi.
-Ale był z tobą, gdy ją znaleźliście.
-Dobra, chodź do niego. Ale nie miejmy wielkich nadziei.
Po tych słowach wyszli z Dormitorium szukać Dracona.
**********************************************************
-Ron zastanów się jeszcze raz. Na pewno nie wiedziałeś wczoraj Miony?- Harry zapytał przyjaciela już chyba setny raz.
-Naprawdę. Ale powiesz mi wreszcie co się stało?!
-Herm chciała się zabić- wyrzucił to wreszcie z siebie.
-Co?! Boże, kiedy? Dlaczego?- Weasley był niezłym aktorem.
-Właśnie mam zamiar się tego dowiedzieć. Zaraz lecę do Notta i...
-Co?! Do tego Notta?! Tego oślizgłego Śmierciożercy?
-To on z Malfoy'em znaleźli Mionę. I czy tego chcesz, czy nie, będę z nimi współpracował. Dobra, muszę lecieć. Zobaczymy się później!- Potter wybiegł. Jego rudy "przyjaciel" był wściekły. Jeszcze tych gadów tu brakowało. Musiał rozwiać podejrzenia wokół niego. Spojrzał na zegarek. Jeszcze był czas odwiedzin w Skrzydle Szpitalnym. Wziął różdżkę z biurka i ruszył w stronę SSz. Po 15 minutach doszedł. Od razu spotkał panią Pomfrey.
-Dzień dobry pani Pomfrey.
-O, dziien dobry panie Weasley. Domyślam się, że w przyszedłeś w odwiedziny do panny Granger.
-Jak pani mnie dobrze zna.- usmiechnął się, by stworzyć pozory.
- No dobrze, ale proszę nie za długo. Dużo przeszła i musi odpoczywać.
- Oczywiście rozumiem.- zapewnił pielęgniarkę. Poszła do swojego gabinetu i zamknęła drzwi. Ron podszedł do łóżka Hermiony. Gdy spała, wydawała się taka niewinna i delikatna. Lekko musnął palcem jej policzek. Gdyby mu wybaczyła ten skok w bok, to nie posunąłby się do takiego kroku. Właśnie tak to sobie usprawiedliwiał. To była jej wina. Gryfonka zaczynała się wybudzać. Zanim zdążyła się odezwać, zatkał jej usta ręką. Herm była przerażona.
-Ani słowa.- zabrał rękę z jej ust i uśmiechnął się. Przerażał ją ten uśmiech.- Witaj Hermiono. Tęskniłaś?
-Czego chcesz? Co ty tu robisz?- Granger nie chciała pokazać jak bardzo się boi.
- Przyszedłem cię odwiedzić.- nie dowierzała. Po tym co jej zrobił miał czelność tu przychodzić?
-Po tym wszystkim, nie chcę cię już nigdy więcej widzieć. Zdajesz sobie sprawę co zrobiłeś? Co w ciebie wstąpiło? Zejdź mi z oczu.- oczy zeszkliły jej się od łez.
-Nie pozbędziesz się mnie tak szybko. Przyszedłem cię ostrzec. Jeśli komuś piśniesz słówko o tym co się zdarzyło, to rozpowiem wszystkim, że sama chciałaś i jesteś zwykłą dziwką.- ostatnia część wyszeptał jej prosto do ucha. Wzdrygnęła się mimowolnie. Brzydziła się go.- Pamiętaj, że to twoja wina. Gdybyś mi wybaczyła, do niczego by nie doszło.
Ostatni raz uśmiechnął się i wyszedł z sali. Czekoladowooka była rostrzęsiona. Nie wiedziała co robić. Jeśli powie swoim przyjaciołom, to Ron się zemści. Ale z drugiej strony i tak będzie z nią robił co chce. Nie może sobie na to pozwolić. Dzisiaj powie to swoim przyjaciołom.
Poprosiła pielęgniarkę o kartkę i pióro. Napisała wiadomość do Ginny żeby dzisiaj z całą resztą przyszli do niej. Po wysłaniu postanowiła powoli wracać do normalnego życia. Wzięła czyste ubrania i poszła do łazienki. Wykąpała się i uczesała. Nie chciała już wracać do tamtych wydarzeń, chociaż wiedziała, że musi się zwierzyć. Teraz z perspektywy czasu, próba samobójcza wydawała się głupią i nieprzemyślaną decyzją. Jako Gryfonka powinna się z tym zmierzyć. Wróciła do Skrzydła w oczekiwaniu na resztę.
*************************************************************
Ślizgoni zapukali do drzwi Dracona. Otworzył im po chwili oczekiwania.
-Co chcecie?- nie był zadowolony z ich niezapowiedzianej wizyty.
-To bardzo ważne. Wpuść nas.- Draco chwilę się zastanawiał, ale ostatecznie ich zaprosił.
-Streszczajcie się. Nie czuję się za dobrze. Lepiej żebyście mieli dobry powód, bo jak nie...
-Zamknij się wreszcie!- Teo miał dość.- Chodzi o Hermionę.
Malfoy miał ochotę na nich nawrzeszczeć. Co go obchodzi jakaś szlama? Chwilę potem uświadomił sobie, że chodzi im o tą próbę samobójczą.- Żyje, więc co wy jeszcze chcecie? Sprawa zamknięta.
-Nie jest zamknięta. Musiał być poważny powód, by to zrobiła. Przecież jest rozsądna i nie podjęła by tej decyzji z powodu jakiejś błahostki.- odezwał się wreszcie Blaise.
-Co was tak obchodzą Gryfoni, a w szczególności szlamy?
-Wojna się skończyła. Nie możemy żyć stereotypami, które wpajali nam rodzice. Mugolaki są tacy sami jak my. Szkoda, że ty tego nie rozumiesz.- Nott'owi przykro było patrzeć, że jego przyjaciel się nie zmienił, a nawet jeśli, to nie chciał tego pokazać.
Nagle ktoś głośno zapukał w drzwi.
-Kogo jeszcze tutaj przywiało?!- Arystokrata był wściekły.
Spodziewał się wielu osób, ale nie Potter'a i młodej Weasley.
-No proszę, proszę. Kogo my tu mamy? Jeszcze was tu...-Nie chcieli go słuchać, więc wparowali do środka.- Co wy robicie?! Wypad stąd!
-Akurat nie przyszliśmy do ciebie. Nott, Zabini, Hermiona wysłała nam wiadomość z treścią, abyśmy do niej przyszli. Chyba chce nam coś powiedzieć.
-Już idziemy!- zauważyli, że blondyn też zbiera się do wyjścia.- a ty dokąd?
-Idę z wami. Nawet jeśli mnie tam nie chce, to byłem przy znalezieniu jej.
-Nagle chcesz jej pomóc? Dobra, ale jeden głupi komentarz i wylatujesz.
Wybiegli wszyscy w pośpiechu. Musieli przekonać panią Pomfrey, aby wpuściła ich wszystkich. Dobiegli do SSz. Wlecieli jak stado dzikusów i nie pomyśleli o reakcji pielęgniarki.
-Co wy wyprawiacie?!
-Musimy szybko zobaczyć się z Granger!- wyjaśnił szybko Draco- Wszyscy.
-No dobrze, ale macie 15 minut.- szybko pobiegli na salę. Hermiona siedziała na łóżku, wyczekując ich. Na widok Malfoy'a wstała zdenerwowana.
-Co on tu robi?!- nie życzyła sobie jego w tej rozmowie.
-Uparł się żeby przyjść. W sumie był wtedy z Nott'em.
-No dobrze.- odpowiedziała zrezygnowana.- chciałam wam powiedzieć czemu próbowałam się zabić.
Nott i Zabini wyprostowali się, Potter i Weasley'owa wciągnęli z sykiem powietrze, a Malfoy stał z beznamiętnym wyrazem twarzy.
-Bo... R-ron... o-on mnie...
-Wyrzuć to z siebie.
-On mnie zgwałcił.- wypowiedziała to szeptem i zaczęła szlochać. Wszyscy byli w szoku.
-Co?!- wykrzyknął Nott.- Zabiję sukinsyna! Uduszę gołymi rękoma!
-Chętnie ci pomogę.- powiedzieli jednocześnie Smok i Diabeł. Nawet taka szlama jak Granger nie zasłużyła na takie traktowanie. Była w końcu kobietą.
-Miona, co ty mówisz?- Harry nie mógł uwierzyć. Ron? Ten Ron, z którym przeżyli tyle przygód. Który był ich przyjacielem.
-Naprawdę! Jeszcze dzisiaj mi groził. Powiedział, że jak komuś powiem, to rozpowie, że sama tego chciałam i że jestem dziwką.- rozpłakała się na dobre.
-A ja ci nie wierzę.- wszyscy spojrzeli na Ginny z niedowierzaniem.- Ron by tego nie zrobił. Chcesz się pewnie na nim zemścić, bo cię zdradził. Jak możesz?! Traktujemy cię jak członka rodziny, a ty tak nam odpłacasz?
-Spodziewałabym się, że oni mi nie uwierzą, ale ty? Ginny, nie kłamałabym w takiej sprawie...- nie zdążyła dokończyć, bo Ginerva wybiegła z sali. Jak mogła jej nie uwierzyć?
-Pobiegnę za nią.- zadeklarował Potter. Pocałował Mionkę w czoło.- Ja zawszę ci wierzę. Jak ją znajdę, to rozmówię się z tym padalcem Ronem.
Miona ucieszyła się, że chociaż on jej wierzył. Jest zawiedziona postawą rudej przyjaciółki. Harry wybiegł za Ginny.
-A my lecimy znaleźć tego skurwysyna i go zabić.
-Nie! Nie chcę żebyście mieli kłopoty. I pod żadnym pozorem go nie zabijajcie.
-Nie zabijemy, ale damy nauczkę!- Zabini zapewnił Gryfonkę.
-To ja lecę go szukać. Jak znajdę, to was zawołam chłopaki.- Malfoy naprawdę już od dawna miał dość łasicy, a teraz miał idealny pretekst, by dać mu w mordę. Już chciał isć, ale Granger złapała go za rękaw.
-Czemu mi pomagasz?- musiała się tego dowiedzieć.
-Żadna kobieta nie zasługuje za coś takiego.- po tych słowach wyszedł w popłochu. Nott usiadł obok niej, a ona wtuliła się w niego i zaczęła płakać.
************************************************************
Weasley szedł korytarzem. Był zadowolony z wizyty u Granger. Był pewny, że nikomu nie powie o gwałcie. Nagle ktoś gwałtownie złapał go za szyję i wciągnął do pustej klasy. Upadł na ziemię i zobaczył nas sobą Malfoy'a
-Wiesz po co tu przyszedłem, prawda?- wycedził z różdżką skierowaną w stronę Gryfona.
- Czyli jednak się wygadała? A to dziwka.- Ślizgon kopnął go w twarz. Z ust popłynęła strużka krwi.
- Nie waż się tak mówić. Jakim trzeba być potworem, żeby posunąć się do czegoś takiego. Nie będę cię zabijał, bo nie jestem mordercą. Ale dam ci nauczkę, którą zapamiętasz do końca życia.
Już miał rzucić zaklęcie, gdy nagle poczuł, że różdżka wyrywa mu się z ręki.
Expeliarmus! Usłyszał Draco za plecami. Różdżka wysunęła mu się z ręki i trafiła do osoby rzucającej zaklęcie. Odwrócił się, lecz intruz miał pelerynę.
-Oddaj moja różdżkę!
-Nie tak prędko. Najpierw coś załatwię. Avada Kedavra! Wycelował w Ronalda, a jego ciało upadło.
-Po co to zrobiłeś?! Kim jesteś? Wszyscy pomyślą, że to ja!- morderca roześmiał się.
-Właśnie o to chodziło. Wkrótce przekonasz się kim jestem.- po tych słowach oddał różdżkę i teleportował się, co zdziwiło blondyna. Myślał, że w tej szkole nie można się deportować. Lecz teraz miał większe zmartwienie na głowie. Słyszał już tupot biegnących uczniów i nauczycieli. Ciężko będzie mu się wytłumaczyć.
czwartek, 14 stycznia 2016
Rozdział 3
Zapraszam na 3 rozdział! Następny postaram się wrzucić trochę wcześniej, ale szkoła za bardzo mi na to nie pozwala ;( Przepraszam również jeśli rozdział będzie słaby, ale nie mam nastroju po tym, jak dowiedziałam się o śmierci Alana Rickmana ;( Różdżki w górę! /*
*********************************************************************************
Gryfonkę obudziły delikatne promyki słońca, które przedostały się do jej pokoju. Spojrzała na zegarek. Wskazywał dopiero 7:00 rano. Mimo, że była sobota Hermiona nie lubiła długo spać. I tak pewnie cały weekend spędzi na czytaniu książek.
Wstała, wybrała ubrania z szafy i udała się do łazienki. Nalała gorącej wody, dodała ulubiony olejek o zapachu wanilii i weszła do wanny. Była to długa i relaksująca kąpiel. Po upływie 40 minut woda zrobiła się letnia. Granger wyszła i wytarła się ręcznikiem. W ostatnich dniach było bardzo ciepło, więc zdecydowała się na koszulkę na ramiączka z logiem Gryffindoru, krótkie dżinsowe szorty i sandałki. Włosy spięła w kok. Tylko delikatnie przejechała usta różowym błyszczykiem.
-Herm?! Jesteś?!- usłyszała głos Ginny. Zdziwiła się, ale przypomniała sobie, że mówiła jej hasło do dormitorium prefektów.
-Zaraz wyjdę do ciebie!- szybko się poprawiła się i wyszła na spotkanie z rudą. Przeszła do salonu, uściskała młodszą Gryfonkę i usiadły na sofie. Miona wezwała skrzata, by przyniósł im dwie szklanki i zimną lemoniadę. Po chwili przybył z powrotem. Dziewczyny podziękowały, skrzat ukłonił się i deportował. Wreszcie mogły w spokoju porozmawiać.
-I jak tam wspólne mieszkanie z tym gadem?- zapytała Ginerva.
-Na razie normalnie. Dzisiaj jeszcze go nie widziałam.
-To lepiej dla ciebie. A co zamierzasz dzisiaj robić? Tylko nie mów, że będziesz czytać Transmutację.
-A co mam innego do roboty?- Miona naprawdę nie miał ochoty nigdzie wychodzić
-Herm, jest sobota! Wyjdźmy gdzieś, trochę się zabawimy. Sama mi mówiłaś, że w tym roku chcesz trochę wyluzować.
-A niby gdzie byśmy poszły?
-Dzisiaj Krukoni planują urządzić imprezę w Pokoju Życzeń. Wszyscy są zaproszeni. I uprzedzam twoje pytanie: Tak, Ślizgoni też.- Hermiona jęknęła rozpaczliwie. Znowu musiałaby znosić spojrzenia pełne nienawiści, pogardy i odrazy? Z drugiej strony miała prawo się bawić i nie chciała zawieść rudowłosej przyjaciółki.
-O której się zaczyna?- starsza Gryfonka dostrzegła delikatny uśmiech Ginny.
-O 20:00. Czyli idziemy?
-No dobrze- uśmiechnęła się Hermiona, a Weasleyówna ją uściskała.
-Okay, to o 15:00 przyjdę do ciebie. Zrobimy się na bóstwo. To do zobaczenia!- pożegnała się i już jej nie było.
*********************************************************************************
Dochodziła 15:00, więc Hermiona usiadła w salonie i czekała na swoją młodszą przyjaciółkę. Zauważyła , jak Malfoy wychodzi ze swojego pokoju.
-Idziesz na imprezę Granger?
-A jak ci powiem, że tak to nie przyjdziesz? Super! Więc tak, idę- odpowiedziała radośnie.
-O Salazarze! Wszystko będzie ubrudzone szlamem- rzucił kpiąco Draco.
-Czyli tym bardziej nie idziesz?
-Proszę cię! Nie będę siedział w pokoju przez jedną przemądrzałą szlamę.
-Szkoda.- po jej słowach wyszedł.
10 minut później przyszła Ginny bez niczego, przez co Hermiona się zdziwiła. Myliła się. Panna Weasley zmniejszyła po prostu swoją torbę. Gdy ją powiększyła, Granger się przeraziła. Torba była tak wielka i ciężka, że nawet bardzo silny chłopak miałby problem, by ją podnieść. Jedyna córka Weasleyów uśmiechnęła się niewinnie.
-No to zaczynamy!- powiedziała i otworzyła torbę.
*********************************************************************************
Prefekt naczelny ze Slytherinu wszedł do Pokoju Wspólnego swojego domu. Miał iść na imprezę razem z Blaisem i Theodorem, ale jak miała być tam ta szlama, to mu się powoli odechciewało. Wszedł do pokoju Zabiniego i oznajmił od razu.
-Nie wiem czy idę na tą imprezę.
-Co?!- krzyknęli jednocześnie jego przyjaciele.
-Skoro wszystko ma być ubrudzone szlamem... Granger tam będzie!
-No i co z tego?- zapytał Teo- Nie mógłbyś dać jej już spokój? Co ona ci zrobiła?
-Ty jeszcze się pytasz?!
-Stary, Nott ma rację. Już jest po wojnie. Koniec z tymi chorymi poglądami. Dzisiaj ją przeproszę i nawet z nią zatańczę.
-Ja też- powiedział Nott.
-Oszaleliście?! Nigdy już was potem nie dotknę.
-Spoko.
-Dobra, pójdę. Ale będę się trzymał z dala od niej.
-Jak chcesz.
*********************************************************************************
Ginny przeszła samą siebie. Hermiona ubrana była w krwistoczerwoną, mocno opiętą sukienkę z dość dużym dekoltem i lekkimi marszczeniami. Plecy były odkryte. Biżuteria była cała złota. Buty były takiego samego koloru jak sukienka i były lakierowane. W makijażu postawiła na wiśniową pomadkę, połączenie białego i czarnego cienia do oczu i eye-liner.
Ginny wybrała granatową sukienkę z sięgającym do połowy uda rozkloszowanym dołem. W przeciwieństwie do koleżanki, postawiła na srebro. Buty na wysokim obcasie były ciemniejsze niż sukienka. Oczy pomalowała srebrnym cieniem i kredką do oczu. Usta pomalowała bezbarwnym błyszczykiem. Wyglądały olśniewająco i nikt nie mógł im dorównać. Nadszedł czas imprezy.
Gryfonki wyszły z Dormitorium i ruszyły w kierunku Pokoju Życzeń. Ludzie, których mijały, patrzyli z niedowierzaniem i podziwem. Musiały naprawdę świetnie wyglądać. Gdy doszły na miejsce, pomyślały o pomieszczeniu, w którym chciałyby się znaleźć i weszły do środka.
Muzyka była bardzo donośna. Wystrój był w stylu wszystkich czterech domów. Stały stoiska z jedzeniem i piciem, były kanapy i stoliki do siedzenia. Podobało im się. Zobaczyły w tłumie Harry'ego i Rona, więc do ich podeszły. Chłopakom szczęki opadły na ich widok.
-Wyglądacie prześlicznie!- stwierdził Harry i przytulił je obie.
-Zjawiskowo.- powiedział Ron patrząc się na Mionę. Ta zarumieniła się ogniście i opuściła głowę. To, że się z nim przyjaźniła, nie znaczyło, że przebaczyła mu zdradę.
-Ginny, zatańczysz?- zapytał Harry. Ta ujęła jego dłoń i poszli na parkiet.
-Hermiono, czy chciałabyś...- nie dokończył, bo nagle podeszli do nich Blaise Zabini i Theodor Nott. Co oni tu robią?, pomyślała Herm.
-Hermiono, moglibyśmy cię wziąć na słówko? Nie zajmiemy ci dużo czasu.- Teo spojrzał znacząco na Weasley'a.
-No... Dobrze.- Granger była w szoku. Powiedział do niej po imieniu? Odeszli kawałek w miarę zaciszne miejsce i stanęli.
-Więc, o co chodzi?
-No bo my... My chcielibyśmy... Chcielibyśmy cię przeprosić.
Gryfonka nie dowierzała. Oni ją przepraszają?! Co tu się dzieje?
-Co?
-Wiemy, że pewnie nam nie wierzysz, i być może nie wybaczysz od razu, ale my będziemy się starali- zaczął Nott- Przepraszam, za wszystkie wyzwiska, obelgi i upokorzenia. Wiem, że ja akurat nie dokuczałem ci aż tak bardzo, ale i tak przepraszam. Chciałbym się zmienić po tej wojnie. Jedno przepraszam pewnie nie wystarczy, ale to już jakiś krok. Więc?- wyczekiwał odpowiedzi.
- Ja proszę cię o to samo- dopowiedział mulat.
-To pewnie będzie długa droga. Nawet nie wiecie jak doceniam to, że mnie przepraszacie i chcecie się zmienić. Każdy zasługuje na drugą szansę. Wy też. A zresztą, nigdy mnie nie wyzywaliście aż tak jak niektórzy.- pomyślała o Malfoy'u.- Macie moją szansę. Tylko jej nie zmarnujcie.- uśmiechnęła się do nich.
-Nawet nie wiesz jak się cieszymy! Możemy cię przytulić na zgodę?
-Oczywiście.- Najpierw podszedł Nott i przytulił ją przyjacielsko. Nie byli przyjaciółmi, ale to wyczuła. po nim Blasie. Nie wie, czemu dała im szansę, ale wyczuła w ich słowach szczerość.
-Czy w ramach naszej nowej znajomości zaszczycisz mnie tańcem?- Herm wybuchła śmiechem. Był naprawdę zabawny.
-Oczywiście, milordzie.- powiedziała z powagą Miona i Ślizgon wybuchnął śmiechem. Ujęła jego rękę o poszli na parkiet. Przetańczyli wiele piosenek i bardzo dobrze czuła się w jego towarzystwie. Kto wie, może kiedyś się zakolegują? Na zabawie tańczyła też z Blaisem, Harrym, Nevillem, Ginny i Parvati. Świetnie się bawiła, mimo, że widziała pogardliwe spojrzenia Malfoy'a i wściekłe Ronalda. Nie przejmowała się tym.
Powoli zaczynała się czuć zmęczona, więc postanowiła już pójść. Pożegnała się z dwójką Ślizgonów i przyjaciółmi, a następnie wyszła z Pokoju Życzeń. Szła w kierunku swojego dormitorium, gdy nagle ktoś zatkał jej usta i wciągnął ją do pustej klasy. Pozamykał drzwi przeróżnymi zaklęciami i rzucił na pokój Silencio. Zapalił światło i zobaczyła Rona.
-Ron? Co ty wyprawiasz?!
-Co ja wyprawiam?! Ty mi powiedz, co ty odpierdalasz?! Puszczasz się z tym mordercami?
-Jak możesz?! Zresztą, oni byli po naszej stronie.
-Mhm, jasne. Zabraniam ci z nimi rozmawiać!- Co on sobie wyobrażał?
-Nie jestem twoją własnością, żebyś mi rozkazywał!- Bardzo bolały ją jego słowa.
-O tym zaraz się przekonasz.- Granger przestraszyła się nie na żarty. Widziała szaleństwo i obłęd w oczach rudzielca. Nagle podszedł do niej, i wpił się brutalnie w jej usta. Hermiona odepchnęła go z całej siły i spoliczkowała go z taką siłą, że aż się zachwiał. On zrobił to samo. Spoliczkował Gryfonkę i upadła przez silę uderzenia. Jej policzek pulsował z bólu. Nie mogła w to uwierzyć.
-Nigdy więcej tego nie rób, dziwko. Teraz będziesz tylko moja. Przejrzysz na oczy, że jesteś nic nie wartą szlamą, która nadaje się tylko to tego, by być dziwką!- kopnął ją boleśnie w brzuch i skrępował za pomocą zaklęcia. Nie mogła się ruszyć. Czułą się bezbronna i bezsilna. Zaczął ściągać z niej ubranie. Hermiona szarpała się, ale to nic nie pomagało. Dotykał boleśnie jej piersi. Zaczął ją całować po całym ciele i wreszcie zaczął gwałcić. Hermiona myślała, że zemdleje z bólu. On jednak tym się nie przejmował i robił swoje. Wydawało jej się, że trwało to wieczność. Gdy skończył, Miona opadła z sił. Czuła się brudna, poniżona i upokorzona. Jak on mógł to zrobić?!
-I co? Przejrzałaś na oczy? Tylko spróbuj komuś powiedzieć, to gorzej się to dla ciebie skończy.- zdjął zaklęcie krępujące i szybko wyszedł. Prefekt Naczelna nie wiedziała co robić. Ubrała się płacząc przy tym niemiłosiernie. Szybko wybiegła z tej klasy i jedyne co chciała zrobić, to zamknąć oczy i nigdy się nie obudzić. Pobiegła do dormitorium, weszła do łazienki. Po drodze wzięła szklankę. Rozbiła ją i wzięła jeden ostry kawałek. była pewna, że chce to zrobić. Pocięła się raz, drugi, trzeci... doszła do dziesięciu głębokich ran i wreszcie nastała upragniona ciemność...
*********************************************************************************
Ej Nott!- Smok był lekko zaniepokojony. Czemu Gryfonka tak bardzo płakała?
-Co chcesz, Dracze?
-Wydawało mi się, że Granger biegła i bardzo głośno płakała. Jej ubrania były poszarpane, a ona sama wyglądała strasznie. Nie zdążyłem nawet jej zawołać.
-Choć, może pobiegła to waszego dormitorium?- zaproponował Teo.
Biegli ile sił w nogach. Zauważyli, że łazienka była zamknięta i nikt się nie odzywał.
-Hermiona?! Jesteś tam?!- Nott wołał, ale nikt się nie odzywał. Wymienili znaczące spojrzenia i Draco otworzył drzwi zaklęciem Alohomora. Przeraził ich widok, jaki tam zastali.
Cała podłoga była we krwi, która strumieniami leciała z pociętej szkłem ręki Gryfonki. Ona sama była nieprzytomna. Draco szybko wziął z szafki bandaż i owinął wokół ręki, a Theodor wziął ją na ręce i razem biegli do Skrzydła Szpitalnego. Musieli zdążyć, bo Draco nigdy by sobie tego nie wybaczył...
*********************************************************************************
Ciemność.
Nastała upragniona ciemność.
Niestety, nagle poczuła, że otwiera oczy i widzi oślepiającą biel. Zmrużyła oczy, ale chwilę potem przyzwyczaiła się do światła. Nie wiedziała gdzie jest. Obok siedziała zapłakana Ginny, zmartwiony Harry, Blaise i Theodor. Zerwali się z miejsca, gdy zobaczyli, że się ocknęła.
-Boże, Herm! Tak się o ciebie baliśmy! Co ty zrobiłaś?- płakała histerycznie Ginny.
-Już dobrze, skarbie. żyjesz i to jest teraz najważniejsze.- powiedział Harry.
-Zawołam pielęgniarkę.- Blaise poszedł do jej gabinetu.
-Gdzie ja jestem?
-W Skrzydle Szpitalnym, kochanie. Nott i Malfoy znaleźli cię tam całą we krwi. Czemu to zrobiłaś?
-Nie chcę teraz o tym rozmawiać.- i zaczęła szlochać.
-Dajcie jej na razie spokój. Musi odpocząć.- odezwał się Ślizgon.
Chwilę później pielęgniarka dała jej potrzebne lekarstwa i eliksiry. Wróciła też z wynikami badań.
-Nic już nie zagraża twojemu życiu. Chwilę zostaniesz na obserwacji i wypiszę cię. Będziesz tylko musiała przez kilka dni zmieniać bandaż. To wszystko. A, i jeszcze jedno. Prosiłabym abyście niedługo wyszli. Panna Granger potrzebuje odpoczynku.- i wyszła.
-Jak będę gotowa, by wam o tym powiedzieć, to powiem, dobrze?- powiedziała cicho Gryfonka.
-Dobrze. My już pójdziemy. Odwiedzimy się jutro. Trzymaj się kochana!- Harry i Ginnerva ucałowali ją w policzek, a Teo i Blaise przytulili. Została sama, więc postanowiła się zdrzemnąć. Po kilku minutach odeszła w objęcia Morfeusza.
*********************************************************************************
Gryfonkę obudziły delikatne promyki słońca, które przedostały się do jej pokoju. Spojrzała na zegarek. Wskazywał dopiero 7:00 rano. Mimo, że była sobota Hermiona nie lubiła długo spać. I tak pewnie cały weekend spędzi na czytaniu książek.
Wstała, wybrała ubrania z szafy i udała się do łazienki. Nalała gorącej wody, dodała ulubiony olejek o zapachu wanilii i weszła do wanny. Była to długa i relaksująca kąpiel. Po upływie 40 minut woda zrobiła się letnia. Granger wyszła i wytarła się ręcznikiem. W ostatnich dniach było bardzo ciepło, więc zdecydowała się na koszulkę na ramiączka z logiem Gryffindoru, krótkie dżinsowe szorty i sandałki. Włosy spięła w kok. Tylko delikatnie przejechała usta różowym błyszczykiem.
-Herm?! Jesteś?!- usłyszała głos Ginny. Zdziwiła się, ale przypomniała sobie, że mówiła jej hasło do dormitorium prefektów.
-Zaraz wyjdę do ciebie!- szybko się poprawiła się i wyszła na spotkanie z rudą. Przeszła do salonu, uściskała młodszą Gryfonkę i usiadły na sofie. Miona wezwała skrzata, by przyniósł im dwie szklanki i zimną lemoniadę. Po chwili przybył z powrotem. Dziewczyny podziękowały, skrzat ukłonił się i deportował. Wreszcie mogły w spokoju porozmawiać.
-I jak tam wspólne mieszkanie z tym gadem?- zapytała Ginerva.
-Na razie normalnie. Dzisiaj jeszcze go nie widziałam.
-To lepiej dla ciebie. A co zamierzasz dzisiaj robić? Tylko nie mów, że będziesz czytać Transmutację.
-A co mam innego do roboty?- Miona naprawdę nie miał ochoty nigdzie wychodzić
-Herm, jest sobota! Wyjdźmy gdzieś, trochę się zabawimy. Sama mi mówiłaś, że w tym roku chcesz trochę wyluzować.
-A niby gdzie byśmy poszły?
-Dzisiaj Krukoni planują urządzić imprezę w Pokoju Życzeń. Wszyscy są zaproszeni. I uprzedzam twoje pytanie: Tak, Ślizgoni też.- Hermiona jęknęła rozpaczliwie. Znowu musiałaby znosić spojrzenia pełne nienawiści, pogardy i odrazy? Z drugiej strony miała prawo się bawić i nie chciała zawieść rudowłosej przyjaciółki.
-O której się zaczyna?- starsza Gryfonka dostrzegła delikatny uśmiech Ginny.
-O 20:00. Czyli idziemy?
-No dobrze- uśmiechnęła się Hermiona, a Weasleyówna ją uściskała.
-Okay, to o 15:00 przyjdę do ciebie. Zrobimy się na bóstwo. To do zobaczenia!- pożegnała się i już jej nie było.
*********************************************************************************
Dochodziła 15:00, więc Hermiona usiadła w salonie i czekała na swoją młodszą przyjaciółkę. Zauważyła , jak Malfoy wychodzi ze swojego pokoju.
-Idziesz na imprezę Granger?
-A jak ci powiem, że tak to nie przyjdziesz? Super! Więc tak, idę- odpowiedziała radośnie.
-O Salazarze! Wszystko będzie ubrudzone szlamem- rzucił kpiąco Draco.
-Czyli tym bardziej nie idziesz?
-Proszę cię! Nie będę siedział w pokoju przez jedną przemądrzałą szlamę.
-Szkoda.- po jej słowach wyszedł.
10 minut później przyszła Ginny bez niczego, przez co Hermiona się zdziwiła. Myliła się. Panna Weasley zmniejszyła po prostu swoją torbę. Gdy ją powiększyła, Granger się przeraziła. Torba była tak wielka i ciężka, że nawet bardzo silny chłopak miałby problem, by ją podnieść. Jedyna córka Weasleyów uśmiechnęła się niewinnie.
-No to zaczynamy!- powiedziała i otworzyła torbę.
*********************************************************************************
Prefekt naczelny ze Slytherinu wszedł do Pokoju Wspólnego swojego domu. Miał iść na imprezę razem z Blaisem i Theodorem, ale jak miała być tam ta szlama, to mu się powoli odechciewało. Wszedł do pokoju Zabiniego i oznajmił od razu.
-Nie wiem czy idę na tą imprezę.
-Co?!- krzyknęli jednocześnie jego przyjaciele.
-Skoro wszystko ma być ubrudzone szlamem... Granger tam będzie!
-No i co z tego?- zapytał Teo- Nie mógłbyś dać jej już spokój? Co ona ci zrobiła?
-Ty jeszcze się pytasz?!
-Stary, Nott ma rację. Już jest po wojnie. Koniec z tymi chorymi poglądami. Dzisiaj ją przeproszę i nawet z nią zatańczę.
-Ja też- powiedział Nott.
-Oszaleliście?! Nigdy już was potem nie dotknę.
-Spoko.
-Dobra, pójdę. Ale będę się trzymał z dala od niej.
-Jak chcesz.
*********************************************************************************
Ginny przeszła samą siebie. Hermiona ubrana była w krwistoczerwoną, mocno opiętą sukienkę z dość dużym dekoltem i lekkimi marszczeniami. Plecy były odkryte. Biżuteria była cała złota. Buty były takiego samego koloru jak sukienka i były lakierowane. W makijażu postawiła na wiśniową pomadkę, połączenie białego i czarnego cienia do oczu i eye-liner.
Ginny wybrała granatową sukienkę z sięgającym do połowy uda rozkloszowanym dołem. W przeciwieństwie do koleżanki, postawiła na srebro. Buty na wysokim obcasie były ciemniejsze niż sukienka. Oczy pomalowała srebrnym cieniem i kredką do oczu. Usta pomalowała bezbarwnym błyszczykiem. Wyglądały olśniewająco i nikt nie mógł im dorównać. Nadszedł czas imprezy.
Gryfonki wyszły z Dormitorium i ruszyły w kierunku Pokoju Życzeń. Ludzie, których mijały, patrzyli z niedowierzaniem i podziwem. Musiały naprawdę świetnie wyglądać. Gdy doszły na miejsce, pomyślały o pomieszczeniu, w którym chciałyby się znaleźć i weszły do środka.
Muzyka była bardzo donośna. Wystrój był w stylu wszystkich czterech domów. Stały stoiska z jedzeniem i piciem, były kanapy i stoliki do siedzenia. Podobało im się. Zobaczyły w tłumie Harry'ego i Rona, więc do ich podeszły. Chłopakom szczęki opadły na ich widok.
-Wyglądacie prześlicznie!- stwierdził Harry i przytulił je obie.
-Zjawiskowo.- powiedział Ron patrząc się na Mionę. Ta zarumieniła się ogniście i opuściła głowę. To, że się z nim przyjaźniła, nie znaczyło, że przebaczyła mu zdradę.
-Ginny, zatańczysz?- zapytał Harry. Ta ujęła jego dłoń i poszli na parkiet.
-Hermiono, czy chciałabyś...- nie dokończył, bo nagle podeszli do nich Blaise Zabini i Theodor Nott. Co oni tu robią?, pomyślała Herm.
-Hermiono, moglibyśmy cię wziąć na słówko? Nie zajmiemy ci dużo czasu.- Teo spojrzał znacząco na Weasley'a.
-No... Dobrze.- Granger była w szoku. Powiedział do niej po imieniu? Odeszli kawałek w miarę zaciszne miejsce i stanęli.
-Więc, o co chodzi?
-No bo my... My chcielibyśmy... Chcielibyśmy cię przeprosić.
Gryfonka nie dowierzała. Oni ją przepraszają?! Co tu się dzieje?
-Co?
-Wiemy, że pewnie nam nie wierzysz, i być może nie wybaczysz od razu, ale my będziemy się starali- zaczął Nott- Przepraszam, za wszystkie wyzwiska, obelgi i upokorzenia. Wiem, że ja akurat nie dokuczałem ci aż tak bardzo, ale i tak przepraszam. Chciałbym się zmienić po tej wojnie. Jedno przepraszam pewnie nie wystarczy, ale to już jakiś krok. Więc?- wyczekiwał odpowiedzi.
- Ja proszę cię o to samo- dopowiedział mulat.
-To pewnie będzie długa droga. Nawet nie wiecie jak doceniam to, że mnie przepraszacie i chcecie się zmienić. Każdy zasługuje na drugą szansę. Wy też. A zresztą, nigdy mnie nie wyzywaliście aż tak jak niektórzy.- pomyślała o Malfoy'u.- Macie moją szansę. Tylko jej nie zmarnujcie.- uśmiechnęła się do nich.
-Nawet nie wiesz jak się cieszymy! Możemy cię przytulić na zgodę?
-Oczywiście.- Najpierw podszedł Nott i przytulił ją przyjacielsko. Nie byli przyjaciółmi, ale to wyczuła. po nim Blasie. Nie wie, czemu dała im szansę, ale wyczuła w ich słowach szczerość.
-Czy w ramach naszej nowej znajomości zaszczycisz mnie tańcem?- Herm wybuchła śmiechem. Był naprawdę zabawny.
-Oczywiście, milordzie.- powiedziała z powagą Miona i Ślizgon wybuchnął śmiechem. Ujęła jego rękę o poszli na parkiet. Przetańczyli wiele piosenek i bardzo dobrze czuła się w jego towarzystwie. Kto wie, może kiedyś się zakolegują? Na zabawie tańczyła też z Blaisem, Harrym, Nevillem, Ginny i Parvati. Świetnie się bawiła, mimo, że widziała pogardliwe spojrzenia Malfoy'a i wściekłe Ronalda. Nie przejmowała się tym.
Powoli zaczynała się czuć zmęczona, więc postanowiła już pójść. Pożegnała się z dwójką Ślizgonów i przyjaciółmi, a następnie wyszła z Pokoju Życzeń. Szła w kierunku swojego dormitorium, gdy nagle ktoś zatkał jej usta i wciągnął ją do pustej klasy. Pozamykał drzwi przeróżnymi zaklęciami i rzucił na pokój Silencio. Zapalił światło i zobaczyła Rona.
-Ron? Co ty wyprawiasz?!
-Co ja wyprawiam?! Ty mi powiedz, co ty odpierdalasz?! Puszczasz się z tym mordercami?
-Jak możesz?! Zresztą, oni byli po naszej stronie.
-Mhm, jasne. Zabraniam ci z nimi rozmawiać!- Co on sobie wyobrażał?
-Nie jestem twoją własnością, żebyś mi rozkazywał!- Bardzo bolały ją jego słowa.
-O tym zaraz się przekonasz.- Granger przestraszyła się nie na żarty. Widziała szaleństwo i obłęd w oczach rudzielca. Nagle podszedł do niej, i wpił się brutalnie w jej usta. Hermiona odepchnęła go z całej siły i spoliczkowała go z taką siłą, że aż się zachwiał. On zrobił to samo. Spoliczkował Gryfonkę i upadła przez silę uderzenia. Jej policzek pulsował z bólu. Nie mogła w to uwierzyć.
-Nigdy więcej tego nie rób, dziwko. Teraz będziesz tylko moja. Przejrzysz na oczy, że jesteś nic nie wartą szlamą, która nadaje się tylko to tego, by być dziwką!- kopnął ją boleśnie w brzuch i skrępował za pomocą zaklęcia. Nie mogła się ruszyć. Czułą się bezbronna i bezsilna. Zaczął ściągać z niej ubranie. Hermiona szarpała się, ale to nic nie pomagało. Dotykał boleśnie jej piersi. Zaczął ją całować po całym ciele i wreszcie zaczął gwałcić. Hermiona myślała, że zemdleje z bólu. On jednak tym się nie przejmował i robił swoje. Wydawało jej się, że trwało to wieczność. Gdy skończył, Miona opadła z sił. Czuła się brudna, poniżona i upokorzona. Jak on mógł to zrobić?!
-I co? Przejrzałaś na oczy? Tylko spróbuj komuś powiedzieć, to gorzej się to dla ciebie skończy.- zdjął zaklęcie krępujące i szybko wyszedł. Prefekt Naczelna nie wiedziała co robić. Ubrała się płacząc przy tym niemiłosiernie. Szybko wybiegła z tej klasy i jedyne co chciała zrobić, to zamknąć oczy i nigdy się nie obudzić. Pobiegła do dormitorium, weszła do łazienki. Po drodze wzięła szklankę. Rozbiła ją i wzięła jeden ostry kawałek. była pewna, że chce to zrobić. Pocięła się raz, drugi, trzeci... doszła do dziesięciu głębokich ran i wreszcie nastała upragniona ciemność...
*********************************************************************************
Ej Nott!- Smok był lekko zaniepokojony. Czemu Gryfonka tak bardzo płakała?
-Co chcesz, Dracze?
-Wydawało mi się, że Granger biegła i bardzo głośno płakała. Jej ubrania były poszarpane, a ona sama wyglądała strasznie. Nie zdążyłem nawet jej zawołać.
-Choć, może pobiegła to waszego dormitorium?- zaproponował Teo.
Biegli ile sił w nogach. Zauważyli, że łazienka była zamknięta i nikt się nie odzywał.
-Hermiona?! Jesteś tam?!- Nott wołał, ale nikt się nie odzywał. Wymienili znaczące spojrzenia i Draco otworzył drzwi zaklęciem Alohomora. Przeraził ich widok, jaki tam zastali.
Cała podłoga była we krwi, która strumieniami leciała z pociętej szkłem ręki Gryfonki. Ona sama była nieprzytomna. Draco szybko wziął z szafki bandaż i owinął wokół ręki, a Theodor wziął ją na ręce i razem biegli do Skrzydła Szpitalnego. Musieli zdążyć, bo Draco nigdy by sobie tego nie wybaczył...
*********************************************************************************
Ciemność.
Nastała upragniona ciemność.
Niestety, nagle poczuła, że otwiera oczy i widzi oślepiającą biel. Zmrużyła oczy, ale chwilę potem przyzwyczaiła się do światła. Nie wiedziała gdzie jest. Obok siedziała zapłakana Ginny, zmartwiony Harry, Blaise i Theodor. Zerwali się z miejsca, gdy zobaczyli, że się ocknęła.
-Boże, Herm! Tak się o ciebie baliśmy! Co ty zrobiłaś?- płakała histerycznie Ginny.
-Już dobrze, skarbie. żyjesz i to jest teraz najważniejsze.- powiedział Harry.
-Zawołam pielęgniarkę.- Blaise poszedł do jej gabinetu.
-Gdzie ja jestem?
-W Skrzydle Szpitalnym, kochanie. Nott i Malfoy znaleźli cię tam całą we krwi. Czemu to zrobiłaś?
-Nie chcę teraz o tym rozmawiać.- i zaczęła szlochać.
-Dajcie jej na razie spokój. Musi odpocząć.- odezwał się Ślizgon.
Chwilę później pielęgniarka dała jej potrzebne lekarstwa i eliksiry. Wróciła też z wynikami badań.
-Nic już nie zagraża twojemu życiu. Chwilę zostaniesz na obserwacji i wypiszę cię. Będziesz tylko musiała przez kilka dni zmieniać bandaż. To wszystko. A, i jeszcze jedno. Prosiłabym abyście niedługo wyszli. Panna Granger potrzebuje odpoczynku.- i wyszła.
-Jak będę gotowa, by wam o tym powiedzieć, to powiem, dobrze?- powiedziała cicho Gryfonka.
-Dobrze. My już pójdziemy. Odwiedzimy się jutro. Trzymaj się kochana!- Harry i Ginnerva ucałowali ją w policzek, a Teo i Blaise przytulili. Została sama, więc postanowiła się zdrzemnąć. Po kilku minutach odeszła w objęcia Morfeusza.
sobota, 9 stycznia 2016
Miniaturka Dramione "Spóźnieni"
Zapraszam na miniaturkę! Przepraszam, że tylko to, ale nie mam czasu i weny na kolejny rozdział. Postaram się wrzucić go jak najszybciej, ale nic nie obiecuję ;)
*********************************************************************************
Cholera jasna!- przeklęła w duchu Hermiona. Nie dość, że ta idiotka Lavender nie raczyła jej obudzić, to jej pierwszą lekcją były Eliksiry. Była pewna, że Snape odejmie jej multum punktów.
Biegła ile sił w nogach i jednocześnie starała się ubrać. Nagle przed samą klasą poczuła, że ktoś na nią wpada. Ziemia osunęła się jej spod nóg i wywróciła się. Gdy zobaczyła na kogo trafiła, nie potrafiła opanować napadu gniewu.
-Malfoy! Co ty sobie wyobrażasz?! Nie dość, że się spóźniłam to jeszcze musiałam wpaść na ciebie!
-Ciebie też miło widzieć, Granger.- odpowiedział sarkastycznym tonem Draco. Zauważył, że Gryfonka nie zapięła paru guzików bluzki, dzięki czemu miał całkiem niezłe widoki. Ogółem ostatnio się wyrobiła. Z kujonicy z sianem na głowie, zmieniła się w całkiem atrakcyjną i zgrabną dziewczynę. Gdyby tylko nie była szlamą...
-Och, nie mam ochoty na kłótnię z tobą!- Hermiona weszła do klasy, a zaraz za nią Ślizgon. Wyczuła spojrzenia wszystkich z sali na sobie i Malfoy'u. Zrozumiała dlaczego.
Miona była rozczochrana, miała rozmazany makijaż, ale najgorsze było to, że nie dopięła do końca swojej bluzki i zrobił się duży dekolt. Nie byłoby to bardzo dziwne gdyby nie to, że ten oślizgły gad też nie był do końca ubrany. Wyglądało to dwuznacznie. Ron był wściekły, Harry zszokowany, Gryfoni zaskoczeni, Ślizgoni zniesmaczeni, a Severus- jak zwykle zresztą- miał beznamiętny wyraz twarzy. Kasztanowłosa zarumieniła się ogniście, a na twarz Smoka wpłynął uśmiech satysfakcji. Udało mu się upokorzyć tą szlamę. Kosztem siebie, ale to nic nie znaczyło.
-Bardzo przepraszam za spóźnienie Profesorze, ale...
-Milcz Granger! -50 punktów dla Gryffindoru. Niech się tak pan nie cieszy, panie Malfoy. -50 punktów dla Slytherinu. I widzę was dzisiaj o 18:00 na szlabanie! Teraz siadać!
Hermiona posłała złośliwy uśmiech Malfoy'owi. On i reszta Ślizgonów byli w głębokim szoku. Snape ODJĄŁ SLYTHERINOWI punkty?! Trzeba tą datę zapisać w kalendarzu. Niestety, była jedna wolna ławka i musieli usiąść razem. Odsunęli się od siebie tak daleko, jak tylko mogli. Nie odezwali się ani słowem, ale pałało od nich nienawiścią. Po lekcji do Miony podbiegli Ron i Harry.
-Co to miało być?!- Ron był rozwścieczony. Nigdy nie widziała go w takim stanie. Zdenerwowała się, bo on zamiast ją wspierać, to ją dobija. Miała dość tej jego zazdrości. Już dawno nie byli razem, więc nie mógł jej rozkazywać. A resztą, to był Malfoy! Powinien wiedzieć, że nigdy by nie dotknęła z własnej woli tego robaka.- Puszczasz się z nim czy co?!- Ron przesadził i to ostro.
-Jesteś bezczelny! Co ty mi sugerujesz? Wpadłam na niego przed klasą, bo też się spóźnił i tyle.
-I też przypadkiem nie ubrał się do końca, tak jak ty?! Kogo ty oszukujesz Hermiona?! Dziwię się mu, że chciał dotknąć szla...- przerwał, bo chyba poczuł, że przeważył szalę, ale dla Granger było tego za wiele.- Miona, przepraszam, ja...
-Dość. Wiem co chciałeś powiedzieć, mówiłeś to co myślisz.- odpowiedziała zimnym głosem. Bardzo ją zabolały słowa jej rudego przyjaciela. Już byłego przyjaciela. I tak pewnie nie chciał się przyjaźnić ze szlamą.- Nie różnisz się niczym od niego! Tak samo traktujesz mugolaków. Wywnioskowałam to po twoich słowach. Zawiodłam się na tobie. A teraz żegnam.- Szybko się odwróciła i uciekła. Słyszała, jak wołał ją Potter, ale nie miała ochoty na rozmowę z nim. Nie chciała, by widzieli jej łzy. Nie wiedziała, że widział je ktoś inny...
*********************************************************************************
Nadeszła pora szlabanu. Hermiona nie wróciła na resztę zajęć, bo nie miała ochoty oglądać Weasley'a. Na karę przebrała się w czarne legginsy, zwykły szary T-shirt z nadrukiem i trampki. Włosy zaplotła w luźny warkocz. Nie malowała się mocniej, bo to tylko szlaban. W drodze do gabinetu Mistrza Eliksirów spotkała Malfoy'a.
-Czekaj Granger!- zawołał Ślizgon. Musiał ją zapytać o to czy płakała przez niego. Nie wiedział czemu, ale musiał.- Czemu dzisiaj płakałaś?
-A od kiedy obchodzi cię moje życie? Życie szlamy!
-Od dzisiaj. Oj Granger, co ci szkodzi? Powinnaś być zaszczycona, że Draco Malfoy pozwala ci się wyżalić. Nie każda ma taki przywilej.- wiedziała, że kpił z niej, ale co ma do stracenia?
-To przez Rona- spuściła głowę.
-Co ten rudy śmieć mógł ci zrobić?- Czyli to nie przez niego. Jednak słynne Golden Trio nie jest takie idealne.
-Naprawdę chcesz wiedzieć?! Zwyzywał mnie od puszczalskiej szlamy! Powiedział, że się z tobą puszczam, a on dziwi się tobie jak może dotykać szlamy!- Hermiona nie mogła powstrzymać łez. Nawet jeśli widziała je ta tchórzofretka.
-Z tym dotykaniem miał rację, ale nie rozumiem jak przyjaciel może tak nazywać swoją przyjaciółkę.- Nie przyznał tego, ale zrobiło mu się żal Gryfonki. On nigdy jej aż tak nie zwyzywał.
-I to wszystko przez ciebie! Zarzuciłam mu, że jest taki sam jak ty. Tak samo traktujecie mugolaków, tak samo was nienawidzę i jesteście siebie warci!- wykrzyknęła mu to w twarz i pobiegła z dala od niego. Nigdy nie przyzna się do tego na głos, ale tak naprawdę nie czuła do Ślizgona nienawiści, tylko coś innego...
*********************************************************************************
-Panna Granger spakuje moje eliksiry, a Pan Malfoy będzie pakował moje księgi i woluminy. Gdy zrobicie wszystko możecie odejść. W razie kłopotu będę w gabinecie profesora Dumbledore'a- poinformował ich chłodno i wyszedł.
Robota szła im dosyć sprawnie, ale czuć było nerwową atmosferę. Nie odezwali się do siebie ani słowem. Hermiona stała na drabinie, lecz nagle poczuła, że za bardzo się wychyliła i upada. Już przygotowała się na przenikliwy ból, ale ku jej zaskoczeniu upadła w ramiona Dracona. Odstawił ją na ziemię i lekko się odsunął.
-Dzięki- mruknęła czekoladowooka. Już miała wrócić do pracy, gdy Draco złapał ją za rękę. Spojrzała na niego zdziwiona.
-Przepraszam za wszystko.- Herm była w szoku. Malfoy przeprasza szlamę?- Za te wszystkie wyzwiska przez te 7 lat. Za upokorzenia, kpiny, złośliwości. Wiem, że to za mało, ale proszę cię. Wybacz mi. Ja po tej wojnie staram się zmienić. Proszę.- mówił naprawdę szczerze. Wyczuła to i postanowiła dać mu szansę.
-Każdy zasługuje na drugą szansę, a szczególnie ty.- Draco nie wiedział o co chodzi, ale ucieszył się. Hermiona poczuła, że unosi się nad ziemię. To Ślizgon ją podniósł i zaczął się kręcić razem z nią.
-Dziękuję ci!
-Nie ma za co, ale postaw mnie już.- powiedziała ze śmiechem. Wiedziała, że musi mu to powiedzieć. Najwyżej ją wyśmieje i zwyzywa, ale już i tak nie ma nic do stracenia.
-Muszę ci coś wyznać- powiedzieli jednocześnie.
-Ty pierwszy- uśmiechnęła się do niego.
-Od pierwszej chwili, gdy cię zobaczyłem, chciałem cię poznać. Niestety, rodziny się nie wybiera i mój ojciec wpajał mi głupoty o mugolakach. Kłamał, że są gorsi od czystokrwistych. Teraz wiem, że to nieprawda. Są tacy sami jak reszta, w twoim przypadku nawet lepsi- Gryfonka zarumieniła się- Nigdy nie czułem do ciebie nienawiści. Całe życie cierpiałem, bo musiałem udawać. Teraz nie daję rady, bo to uczucie się pogłębiło.
Panna Granger nie mogła uwierzyć. Wyznał jej to, o czym dawno marzyła.
-Chciałam ci wyznać to samo. Nie czułam do ciebie nienawiści, ale wiedziałam, że nigdy nie będziemy razem, więc postanowiłam starać się odkochać. Nie potrafię. Kocham cię.- wyznała szeptem Hermiona. To wystarczyło Malfoy'owi. Złączyli się w długim i czułym pocałunku. Zanurzyła ręce w jego gęstych, platynowych włosach, a on objął ją w talii. Całowali się długo, aż stracili poczucie czasu. Po pocałunku jeszcze długo stali objęci razem.
-Ja też cię kocham- powiedział wreszcie Draco.
-Chyba musimy podziękować Snape'owi. To dzięki temu szlabanowi jesteśmy razem. -stwierdziła Hermiona ze śmiechem.
-Chodź, zrobimy to razem.- wyszli razem trzymając się za ręce.
*********************************************************************************
Cholera jasna!- przeklęła w duchu Hermiona. Nie dość, że ta idiotka Lavender nie raczyła jej obudzić, to jej pierwszą lekcją były Eliksiry. Była pewna, że Snape odejmie jej multum punktów.
Biegła ile sił w nogach i jednocześnie starała się ubrać. Nagle przed samą klasą poczuła, że ktoś na nią wpada. Ziemia osunęła się jej spod nóg i wywróciła się. Gdy zobaczyła na kogo trafiła, nie potrafiła opanować napadu gniewu.
-Malfoy! Co ty sobie wyobrażasz?! Nie dość, że się spóźniłam to jeszcze musiałam wpaść na ciebie!
-Ciebie też miło widzieć, Granger.- odpowiedział sarkastycznym tonem Draco. Zauważył, że Gryfonka nie zapięła paru guzików bluzki, dzięki czemu miał całkiem niezłe widoki. Ogółem ostatnio się wyrobiła. Z kujonicy z sianem na głowie, zmieniła się w całkiem atrakcyjną i zgrabną dziewczynę. Gdyby tylko nie była szlamą...
-Och, nie mam ochoty na kłótnię z tobą!- Hermiona weszła do klasy, a zaraz za nią Ślizgon. Wyczuła spojrzenia wszystkich z sali na sobie i Malfoy'u. Zrozumiała dlaczego.
Miona była rozczochrana, miała rozmazany makijaż, ale najgorsze było to, że nie dopięła do końca swojej bluzki i zrobił się duży dekolt. Nie byłoby to bardzo dziwne gdyby nie to, że ten oślizgły gad też nie był do końca ubrany. Wyglądało to dwuznacznie. Ron był wściekły, Harry zszokowany, Gryfoni zaskoczeni, Ślizgoni zniesmaczeni, a Severus- jak zwykle zresztą- miał beznamiętny wyraz twarzy. Kasztanowłosa zarumieniła się ogniście, a na twarz Smoka wpłynął uśmiech satysfakcji. Udało mu się upokorzyć tą szlamę. Kosztem siebie, ale to nic nie znaczyło.
-Bardzo przepraszam za spóźnienie Profesorze, ale...
-Milcz Granger! -50 punktów dla Gryffindoru. Niech się tak pan nie cieszy, panie Malfoy. -50 punktów dla Slytherinu. I widzę was dzisiaj o 18:00 na szlabanie! Teraz siadać!
Hermiona posłała złośliwy uśmiech Malfoy'owi. On i reszta Ślizgonów byli w głębokim szoku. Snape ODJĄŁ SLYTHERINOWI punkty?! Trzeba tą datę zapisać w kalendarzu. Niestety, była jedna wolna ławka i musieli usiąść razem. Odsunęli się od siebie tak daleko, jak tylko mogli. Nie odezwali się ani słowem, ale pałało od nich nienawiścią. Po lekcji do Miony podbiegli Ron i Harry.
-Co to miało być?!- Ron był rozwścieczony. Nigdy nie widziała go w takim stanie. Zdenerwowała się, bo on zamiast ją wspierać, to ją dobija. Miała dość tej jego zazdrości. Już dawno nie byli razem, więc nie mógł jej rozkazywać. A resztą, to był Malfoy! Powinien wiedzieć, że nigdy by nie dotknęła z własnej woli tego robaka.- Puszczasz się z nim czy co?!- Ron przesadził i to ostro.
-Jesteś bezczelny! Co ty mi sugerujesz? Wpadłam na niego przed klasą, bo też się spóźnił i tyle.
-I też przypadkiem nie ubrał się do końca, tak jak ty?! Kogo ty oszukujesz Hermiona?! Dziwię się mu, że chciał dotknąć szla...- przerwał, bo chyba poczuł, że przeważył szalę, ale dla Granger było tego za wiele.- Miona, przepraszam, ja...
-Dość. Wiem co chciałeś powiedzieć, mówiłeś to co myślisz.- odpowiedziała zimnym głosem. Bardzo ją zabolały słowa jej rudego przyjaciela. Już byłego przyjaciela. I tak pewnie nie chciał się przyjaźnić ze szlamą.- Nie różnisz się niczym od niego! Tak samo traktujesz mugolaków. Wywnioskowałam to po twoich słowach. Zawiodłam się na tobie. A teraz żegnam.- Szybko się odwróciła i uciekła. Słyszała, jak wołał ją Potter, ale nie miała ochoty na rozmowę z nim. Nie chciała, by widzieli jej łzy. Nie wiedziała, że widział je ktoś inny...
*********************************************************************************
Nadeszła pora szlabanu. Hermiona nie wróciła na resztę zajęć, bo nie miała ochoty oglądać Weasley'a. Na karę przebrała się w czarne legginsy, zwykły szary T-shirt z nadrukiem i trampki. Włosy zaplotła w luźny warkocz. Nie malowała się mocniej, bo to tylko szlaban. W drodze do gabinetu Mistrza Eliksirów spotkała Malfoy'a.
-Czekaj Granger!- zawołał Ślizgon. Musiał ją zapytać o to czy płakała przez niego. Nie wiedział czemu, ale musiał.- Czemu dzisiaj płakałaś?
-A od kiedy obchodzi cię moje życie? Życie szlamy!
-Od dzisiaj. Oj Granger, co ci szkodzi? Powinnaś być zaszczycona, że Draco Malfoy pozwala ci się wyżalić. Nie każda ma taki przywilej.- wiedziała, że kpił z niej, ale co ma do stracenia?
-To przez Rona- spuściła głowę.
-Co ten rudy śmieć mógł ci zrobić?- Czyli to nie przez niego. Jednak słynne Golden Trio nie jest takie idealne.
-Naprawdę chcesz wiedzieć?! Zwyzywał mnie od puszczalskiej szlamy! Powiedział, że się z tobą puszczam, a on dziwi się tobie jak może dotykać szlamy!- Hermiona nie mogła powstrzymać łez. Nawet jeśli widziała je ta tchórzofretka.
-Z tym dotykaniem miał rację, ale nie rozumiem jak przyjaciel może tak nazywać swoją przyjaciółkę.- Nie przyznał tego, ale zrobiło mu się żal Gryfonki. On nigdy jej aż tak nie zwyzywał.
-I to wszystko przez ciebie! Zarzuciłam mu, że jest taki sam jak ty. Tak samo traktujecie mugolaków, tak samo was nienawidzę i jesteście siebie warci!- wykrzyknęła mu to w twarz i pobiegła z dala od niego. Nigdy nie przyzna się do tego na głos, ale tak naprawdę nie czuła do Ślizgona nienawiści, tylko coś innego...
*********************************************************************************
-Panna Granger spakuje moje eliksiry, a Pan Malfoy będzie pakował moje księgi i woluminy. Gdy zrobicie wszystko możecie odejść. W razie kłopotu będę w gabinecie profesora Dumbledore'a- poinformował ich chłodno i wyszedł.
Robota szła im dosyć sprawnie, ale czuć było nerwową atmosferę. Nie odezwali się do siebie ani słowem. Hermiona stała na drabinie, lecz nagle poczuła, że za bardzo się wychyliła i upada. Już przygotowała się na przenikliwy ból, ale ku jej zaskoczeniu upadła w ramiona Dracona. Odstawił ją na ziemię i lekko się odsunął.
-Dzięki- mruknęła czekoladowooka. Już miała wrócić do pracy, gdy Draco złapał ją za rękę. Spojrzała na niego zdziwiona.
-Przepraszam za wszystko.- Herm była w szoku. Malfoy przeprasza szlamę?- Za te wszystkie wyzwiska przez te 7 lat. Za upokorzenia, kpiny, złośliwości. Wiem, że to za mało, ale proszę cię. Wybacz mi. Ja po tej wojnie staram się zmienić. Proszę.- mówił naprawdę szczerze. Wyczuła to i postanowiła dać mu szansę.
-Każdy zasługuje na drugą szansę, a szczególnie ty.- Draco nie wiedział o co chodzi, ale ucieszył się. Hermiona poczuła, że unosi się nad ziemię. To Ślizgon ją podniósł i zaczął się kręcić razem z nią.
-Dziękuję ci!
-Nie ma za co, ale postaw mnie już.- powiedziała ze śmiechem. Wiedziała, że musi mu to powiedzieć. Najwyżej ją wyśmieje i zwyzywa, ale już i tak nie ma nic do stracenia.
-Muszę ci coś wyznać- powiedzieli jednocześnie.
-Ty pierwszy- uśmiechnęła się do niego.
-Od pierwszej chwili, gdy cię zobaczyłem, chciałem cię poznać. Niestety, rodziny się nie wybiera i mój ojciec wpajał mi głupoty o mugolakach. Kłamał, że są gorsi od czystokrwistych. Teraz wiem, że to nieprawda. Są tacy sami jak reszta, w twoim przypadku nawet lepsi- Gryfonka zarumieniła się- Nigdy nie czułem do ciebie nienawiści. Całe życie cierpiałem, bo musiałem udawać. Teraz nie daję rady, bo to uczucie się pogłębiło.
Panna Granger nie mogła uwierzyć. Wyznał jej to, o czym dawno marzyła.
-Chciałam ci wyznać to samo. Nie czułam do ciebie nienawiści, ale wiedziałam, że nigdy nie będziemy razem, więc postanowiłam starać się odkochać. Nie potrafię. Kocham cię.- wyznała szeptem Hermiona. To wystarczyło Malfoy'owi. Złączyli się w długim i czułym pocałunku. Zanurzyła ręce w jego gęstych, platynowych włosach, a on objął ją w talii. Całowali się długo, aż stracili poczucie czasu. Po pocałunku jeszcze długo stali objęci razem.
-Ja też cię kocham- powiedział wreszcie Draco.
-Chyba musimy podziękować Snape'owi. To dzięki temu szlabanowi jesteśmy razem. -stwierdziła Hermiona ze śmiechem.
-Chodź, zrobimy to razem.- wyszli razem trzymając się za ręce.
środa, 30 grudnia 2015
Rozdział 2
Przepraszam, że tak dawno nie wrzucałam nic, i że nie ma szablonu, ale jeszcze nie umiem takowego zrobić :)
*********************************************************************************
Nie, to niemożliwe.
-Co ty tu robisz Malfoy?!- Hermiona była zszokowana i rozwścieczona. Jakim prawem ten śmieć tu był?- Nie wstyd ci, ty Śmierciożerco?!
-Nie pozwalaj sobie szlamo.- powiedział Draco zimnym głosem- Nie wiesz o mnie wszystkiego, więc wierzysz w plotki innych. Ale co ja będę ci tłumaczył? Niby taka inteligentna i dobra, ale tylko ja wiem jaka jesteś naprawdę.
-Nic o mnie nie wiesz. Jesteś tylko żałosnym mordercą, takim jak twój ojciec.
Nagle Draco złapał Hermionę za nadgarstki i gwałtownie przygniótł do ściany.
-Puszczaj!- krzyknęła.
-Nigdy nie porównuj mnie do tego potwora- Ta szlama naprawdę go zdenerwowała. Nikogo nie należy porównywać do Lucjusza Malfoy'a.
Puścił ją i wszedł do pociągu. Panna Granger była bardzo zdenerwowana. Jak on śmiał tu wracać?! Nikt go tu nie potrzebował, zabijał jej przyjaciół. Ale w tym roku szkolnym miała zamiar ignorować jego, i te złośliwe zaczepki. To będzie ostatni, a zarazem najlepszy rok szkoły.
Weszła do pociągu i poszła szukać przedziału swoich przyjaciół. Gdy znalazła, zobaczyła, że siedzi tam jeszcze Neville i Luna. Przywitała się i usiadła przy oknie. Ginny coś do niej mówiła, ale Gryfonka jej nie słuchała. Męczyła ją ta nieprzyjemna rozmowa ze Ślizgonem. Czemu on całe życie musiał się jej czepiać? To nie jej wina, że jest mugolaczką. Cały czas zatruwał jej życie, uprzykrzał jej, poniżał, upokarzał. Jednak niestety musiała przyznać, że wyprzystojniał. Jego platynowe włosy były trochę dłuższe i idealnie opadały na jego szare oczy. Widać też, że przypakował, ale o czym ona myśli? Halo, to jest Malfoy! Miona była bardzo zmęczona i po 5 minutach odeszła w objęcia Morfeusza.
*********************************************************************************
Doszedł do przedziału Slytherinu i szukał swojego przyjaciela Blaise'a. Musiał mu się wygadać. Przyjaźnili się od wielu, wielu lat, więc tylko na niego mógł liczyć. Crabbe zginął podczas tej cholenej wojny, Goyle się od niego odwrócił, a Pansy nie chciał zamartwiać, bo prosił go, aby przestał wyzywać Granger i się z nią pogodził. Nie miał takiego zamiaru. Znalazł go wreszcie, w ostatnim przedziale. Dalej nie można było?!
-Ooo, Dracuś!- zawołał rozbawiony Diabeł- Co tak długo, kochany? Jak mogłeś mnie tak zostawić?
-Nie podzielam twojego jakże wspaniałego nastroju.
-Znam tą minę. Granger?
-Jak ty mnie dobrze znasz- odpowiedział ironicznie Smok.
-O co znowu wam poszło? Nie możecie się pogodzić?
-Ty chyba sobie żartujesz! Może mam do niej podejść i powiedzieć: "Hej Granger, przepraszam za te 7 lat upokarzań i mieszania z błotem. Będziemy przyjaciółmi?"
-Może być. Tylko dodaj jeszcze zamiast Granger to Hermiona.- powiedział Zabini bardzo poważnym tonem, który nie wskazywał, aby żartował.
-Myślałem, że mogę na ciebie liczyć. Idę spać.- powiedział Draco, po czym zasnął.
*********************************************************************************
Podróż minęła Hermionie bardzo szybko. Usiadła z przyjaciółmi do powozu prowadzonego przez testrale i byli jako pierwsi w szkole. Cudownie było znów wejść do Hogwartu, który był dla niej jak drugi dom. Teraz jako jedyny, bo jej rodzice nie odzyskali pamięci. Hermiona nie raz, nie dwa ich szukała, ale nie znalazła. Zajęli miejsca przy stole Gryffindoru i czekali na resztę uczniów.
-Herm, co się dzieje?- zagadał do niej zatroskany Harry.- Jesteś jakaś przygnębiona.
-Później ci powiem- nie miała ochoty nikomu opowiadać o Malfoy'u, ale Harry i Ginny mieli prawo wiedzieć.
Widać, że Harry chciał coś jeszcze powiedzieć, ale przemówiła profesor McGonagall i wszyscy ucichli.
-Witam was wszystkich w kolejnym roku szkolnym w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. W tym roku zmienią się niektórzy nauczyciele. Obrony Przed Czarną Magią będzie uczyć profesor Glimmer, a Eliksirów profesor Aberty.
Profesor Glimmer jest młodą kobietą o czarnych, sięgających do kolan włosach i brązowych oczach. Wiele chłopców wpatrywało się w nią jak w obrazek, ale co się dziwić. Była naprawdę ładna.
Profesor Aberty jest mężczyzną koło 40-stki. Ma brązowe, bujne włosy i zielone oczy. Nie zrobił na Mionie dobrego wrażenia, sama nie wiedziała czemu.
-W tym roku Prefektami Naczelnymi zostają Hermiona Granger i Draco Malfoy!
Z jednej strony ucieszyła się, ale z drugiej będzie musiała dzielić z tą fretką salon. Czemu ją to spotyka? Teraz na pewno nie będzie mogła go unikać.
-To wszystko na dzisiaj. Smacznego!
Po pysznej kolacji Hermiona powiedziała, że jest bardzo zmęczona i poszła do swojego nowego pokoju. McGonagall powiedziała im gdzie znajduje się wejście. Miona stanęła przed obrazem i powiedziała hasło.
-Jagodowy sorbet- przejście otworzyło się i Granger weszła do środka.
Salon był spory. Pomieściłby z 30 osób. Ściany były w fioletowym kolorze, a meble były białe. Czuła się jak w domu, ponieważ takie kolory są w jej pokoju. Na podłodze leżał biały, puchaty dywan. W rogu był barek pełny przeróżnego alkoholu. Z tyłu były dwa wejścia. Jedne drzwi były podpisane H.G, więc tam weszła. Pokój był cały w barwach Gryffindoru, wyposażony w ogromne łóżko z baldachimem, dużą szafę, lustro i biurko. Łazienkę niestety musiała dzielić z fretką, więc szybko poszła się umyć. Po kąpieli przebrała się w piżamę i poszła spać. To był jej pierwszy dzień w szkole.
*********************************************************************************
Nie, to niemożliwe.
-Co ty tu robisz Malfoy?!- Hermiona była zszokowana i rozwścieczona. Jakim prawem ten śmieć tu był?- Nie wstyd ci, ty Śmierciożerco?!
-Nie pozwalaj sobie szlamo.- powiedział Draco zimnym głosem- Nie wiesz o mnie wszystkiego, więc wierzysz w plotki innych. Ale co ja będę ci tłumaczył? Niby taka inteligentna i dobra, ale tylko ja wiem jaka jesteś naprawdę.
-Nic o mnie nie wiesz. Jesteś tylko żałosnym mordercą, takim jak twój ojciec.
Nagle Draco złapał Hermionę za nadgarstki i gwałtownie przygniótł do ściany.
-Puszczaj!- krzyknęła.
-Nigdy nie porównuj mnie do tego potwora- Ta szlama naprawdę go zdenerwowała. Nikogo nie należy porównywać do Lucjusza Malfoy'a.
Puścił ją i wszedł do pociągu. Panna Granger była bardzo zdenerwowana. Jak on śmiał tu wracać?! Nikt go tu nie potrzebował, zabijał jej przyjaciół. Ale w tym roku szkolnym miała zamiar ignorować jego, i te złośliwe zaczepki. To będzie ostatni, a zarazem najlepszy rok szkoły.
Weszła do pociągu i poszła szukać przedziału swoich przyjaciół. Gdy znalazła, zobaczyła, że siedzi tam jeszcze Neville i Luna. Przywitała się i usiadła przy oknie. Ginny coś do niej mówiła, ale Gryfonka jej nie słuchała. Męczyła ją ta nieprzyjemna rozmowa ze Ślizgonem. Czemu on całe życie musiał się jej czepiać? To nie jej wina, że jest mugolaczką. Cały czas zatruwał jej życie, uprzykrzał jej, poniżał, upokarzał. Jednak niestety musiała przyznać, że wyprzystojniał. Jego platynowe włosy były trochę dłuższe i idealnie opadały na jego szare oczy. Widać też, że przypakował, ale o czym ona myśli? Halo, to jest Malfoy! Miona była bardzo zmęczona i po 5 minutach odeszła w objęcia Morfeusza.
*********************************************************************************
Doszedł do przedziału Slytherinu i szukał swojego przyjaciela Blaise'a. Musiał mu się wygadać. Przyjaźnili się od wielu, wielu lat, więc tylko na niego mógł liczyć. Crabbe zginął podczas tej cholenej wojny, Goyle się od niego odwrócił, a Pansy nie chciał zamartwiać, bo prosił go, aby przestał wyzywać Granger i się z nią pogodził. Nie miał takiego zamiaru. Znalazł go wreszcie, w ostatnim przedziale. Dalej nie można było?!
-Ooo, Dracuś!- zawołał rozbawiony Diabeł- Co tak długo, kochany? Jak mogłeś mnie tak zostawić?
-Nie podzielam twojego jakże wspaniałego nastroju.
-Znam tą minę. Granger?
-Jak ty mnie dobrze znasz- odpowiedział ironicznie Smok.
-O co znowu wam poszło? Nie możecie się pogodzić?
-Ty chyba sobie żartujesz! Może mam do niej podejść i powiedzieć: "Hej Granger, przepraszam za te 7 lat upokarzań i mieszania z błotem. Będziemy przyjaciółmi?"
-Może być. Tylko dodaj jeszcze zamiast Granger to Hermiona.- powiedział Zabini bardzo poważnym tonem, który nie wskazywał, aby żartował.
-Myślałem, że mogę na ciebie liczyć. Idę spać.- powiedział Draco, po czym zasnął.
*********************************************************************************
Podróż minęła Hermionie bardzo szybko. Usiadła z przyjaciółmi do powozu prowadzonego przez testrale i byli jako pierwsi w szkole. Cudownie było znów wejść do Hogwartu, który był dla niej jak drugi dom. Teraz jako jedyny, bo jej rodzice nie odzyskali pamięci. Hermiona nie raz, nie dwa ich szukała, ale nie znalazła. Zajęli miejsca przy stole Gryffindoru i czekali na resztę uczniów.
-Herm, co się dzieje?- zagadał do niej zatroskany Harry.- Jesteś jakaś przygnębiona.
-Później ci powiem- nie miała ochoty nikomu opowiadać o Malfoy'u, ale Harry i Ginny mieli prawo wiedzieć.
Widać, że Harry chciał coś jeszcze powiedzieć, ale przemówiła profesor McGonagall i wszyscy ucichli.
-Witam was wszystkich w kolejnym roku szkolnym w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. W tym roku zmienią się niektórzy nauczyciele. Obrony Przed Czarną Magią będzie uczyć profesor Glimmer, a Eliksirów profesor Aberty.
Profesor Glimmer jest młodą kobietą o czarnych, sięgających do kolan włosach i brązowych oczach. Wiele chłopców wpatrywało się w nią jak w obrazek, ale co się dziwić. Była naprawdę ładna.
Profesor Aberty jest mężczyzną koło 40-stki. Ma brązowe, bujne włosy i zielone oczy. Nie zrobił na Mionie dobrego wrażenia, sama nie wiedziała czemu.
-W tym roku Prefektami Naczelnymi zostają Hermiona Granger i Draco Malfoy!
Z jednej strony ucieszyła się, ale z drugiej będzie musiała dzielić z tą fretką salon. Czemu ją to spotyka? Teraz na pewno nie będzie mogła go unikać.
-To wszystko na dzisiaj. Smacznego!
Po pysznej kolacji Hermiona powiedziała, że jest bardzo zmęczona i poszła do swojego nowego pokoju. McGonagall powiedziała im gdzie znajduje się wejście. Miona stanęła przed obrazem i powiedziała hasło.
-Jagodowy sorbet- przejście otworzyło się i Granger weszła do środka.
Salon był spory. Pomieściłby z 30 osób. Ściany były w fioletowym kolorze, a meble były białe. Czuła się jak w domu, ponieważ takie kolory są w jej pokoju. Na podłodze leżał biały, puchaty dywan. W rogu był barek pełny przeróżnego alkoholu. Z tyłu były dwa wejścia. Jedne drzwi były podpisane H.G, więc tam weszła. Pokój był cały w barwach Gryffindoru, wyposażony w ogromne łóżko z baldachimem, dużą szafę, lustro i biurko. Łazienkę niestety musiała dzielić z fretką, więc szybko poszła się umyć. Po kąpieli przebrała się w piżamę i poszła spać. To był jej pierwszy dzień w szkole.
niedziela, 12 kwietnia 2015
Rozdział 1 "Zacznijmy wszytko od nowa"
Witajcie tutaj Niki :* Chcę Was poinformować, że planuję napisać miniaturkę, ale nie powiem jaki to będzie paring. A teraz zapraszam na pierwszy rozdział na tym blogu ;* Miłego czytania!
***
Hermionę obudziły delikatne promienie słońca, wpadające przez wielkie okno znajdujące się w jej sypialni. Powoli otworzyła powieki i na jej twarzy zagościł promienny uśmiech, gdy przypomniała sobie jaki dzisiaj jest dzień. Był to 1 września, czyli początek jej ostatniego, siódmego roku nauki. Dziś zobaczy swoich przyjaciół i nauczycieli, znów będzie się sumiennie uczyć na zajęciach, ale postanowiła też troszeczkę zaszaleć i poimprezować.
W jej życiu wiele się zmieniło. Po wojnie starała się odszukać rodziców, którym zmodyfikowała pamięć lecz bez skutku. Na dodatek Ron zdradził ją z Lavender Brown. Do dziś pamięta ten koszmarny dzień.
~Wspomnienie~
Hermiona postanowiła wcześniej wrócić ze spotkania z Ginny, aby zrobić niespodziankę Ronaldowi i spędzić z nim trochę więcej czasu. Ostatnio cały czas pracuje, a jak wraca to mówi, że jest zmęczony. Tamtego dnia miał wolne. Gdy weszła do ich wspólnego mieszkania, usłyszała jęki i krzyki dobiegające z sypialni. Uchyliła drzwi i to co tam zobaczyła zwaliło ją z nóg.
W łóżku Ron zabawiał się na całego z tą pustą idiotką, Lavender Brown. Gdy zauważyli obecność Granger natychmiast przestali. Lavender zaczęła się pospiesznie ubierać, a Ron próbował się tłumaczyć.
-Kochanie, to nie tak jak myślisz. To...
-To koniec Ronald. - odpowiedziała mu głosem zimnym jak lód- Wynoś się z mojego mieszkania! Nie chcę cię więcej widzieć na oczy!
-Daj mi jeszcze jedną szansę. - prosił ją rozpaczliwym głosem, lecz Miona była nieugięta.
-Po co?! - zaczęła krzyczeć coraz głośniej, a oczy zaszkliły jej się od łez. -Żebyś znowu mnie zdradził? Nikt nigdy mnie tak nie poniżył i upokorzył. Spieprzaj stąd razem z tą twoją zdzirą!
Ron już się nie odezwał, ubrał się i wyszedł razem z Brown. Przy progu wyszeptał ledwo dosłyszalne ,,Przepraszam". Hermiona rzuciła się na łóżko i zaczęła płakać.
~Koniec wspomnienia~
Obecnie utrzymuje dobre stosunki z Ronem, ale tylko jako przyjaciele. Dalej przyjaźni się z Harry'm i Ginny, ale ostatnio zaczęła się również kolegować z Parvati Patil. Po zdradzie Rona nie miała chłopaka. Nie potrafiła nikomu zaufać, nie tak szybko. Postanawia zacząć wszystko od nowa.
Powoli usiadła na łóżku i przeciągnęła się. Rozejrzała się po pokoju, którego nie oddała by za nic w świecie. Ściany koloru fioletowego idealnie kontrastują z jasnymi, wręcz białymi panelami. Naprzeciwko łóżka stoi ogromna szafa. na etażerce leżą zdjęcia z jej przyjaciółmi. Wstała i podeszła do drzwi, za którymi znajduje się spora łazienka. Postanowiła wziąć relaksującą kąpiel, aby się odprężyć przed wyjazdem.
Po kąpieli trwającej pół godziny wybrała ubrania z szafy i ubrała się. Dzisiaj wybrała krótkie, dżinsowe spodenki, beżową bluzkę na ramiączka i sandałki. W ostatnich dniach jest bardzo gorąco, więc może sobie pozwolić na taki strój. Zaplotła włosy w luźnego warkocza i nałożyła delikatny makijaż. Niedawno zaczęła się malować, bo w końcu jest już dorosła. Spojrzała na zegarek i uświadomiła sobie, że ma jeszcze 40 minut do odjazdu pociągu. Szybko zjadła śniadanie i wyszła z domu.
Po przybyciu zauważyła w tłumie rodzinę Weasley'ów i Harry'ego. Ze łzami w oczach wyściskała każdego z nich, nawet Rona. Opowiedzieli jak spędzili wakacje itp.
-Pójdę poszukać przedziału dla nas, dobrze? - mówi Hermiona.
-Dobrze. My jeszcze musimy uporać się z bagażem. Później dołączymy do ciebie. - odpowiada z uśmiechem Ginny.
Weszła do pociągu i niemal od razu zauważyła wolny przedział. Już miała wchodzić, gdy usłyszała dobrze jej znany, ociekający drwiną głos za swoimi plecami.
-No proszę, proszę. Kogo my tu mamy? - Usłyszałam ten znienawidzony głos.
Nie, to przecież niemożliwe...
***
Hermionę obudziły delikatne promienie słońca, wpadające przez wielkie okno znajdujące się w jej sypialni. Powoli otworzyła powieki i na jej twarzy zagościł promienny uśmiech, gdy przypomniała sobie jaki dzisiaj jest dzień. Był to 1 września, czyli początek jej ostatniego, siódmego roku nauki. Dziś zobaczy swoich przyjaciół i nauczycieli, znów będzie się sumiennie uczyć na zajęciach, ale postanowiła też troszeczkę zaszaleć i poimprezować.
W jej życiu wiele się zmieniło. Po wojnie starała się odszukać rodziców, którym zmodyfikowała pamięć lecz bez skutku. Na dodatek Ron zdradził ją z Lavender Brown. Do dziś pamięta ten koszmarny dzień.
~Wspomnienie~
Hermiona postanowiła wcześniej wrócić ze spotkania z Ginny, aby zrobić niespodziankę Ronaldowi i spędzić z nim trochę więcej czasu. Ostatnio cały czas pracuje, a jak wraca to mówi, że jest zmęczony. Tamtego dnia miał wolne. Gdy weszła do ich wspólnego mieszkania, usłyszała jęki i krzyki dobiegające z sypialni. Uchyliła drzwi i to co tam zobaczyła zwaliło ją z nóg.
W łóżku Ron zabawiał się na całego z tą pustą idiotką, Lavender Brown. Gdy zauważyli obecność Granger natychmiast przestali. Lavender zaczęła się pospiesznie ubierać, a Ron próbował się tłumaczyć.
-Kochanie, to nie tak jak myślisz. To...
-To koniec Ronald. - odpowiedziała mu głosem zimnym jak lód- Wynoś się z mojego mieszkania! Nie chcę cię więcej widzieć na oczy!
-Daj mi jeszcze jedną szansę. - prosił ją rozpaczliwym głosem, lecz Miona była nieugięta.
-Po co?! - zaczęła krzyczeć coraz głośniej, a oczy zaszkliły jej się od łez. -Żebyś znowu mnie zdradził? Nikt nigdy mnie tak nie poniżył i upokorzył. Spieprzaj stąd razem z tą twoją zdzirą!
Ron już się nie odezwał, ubrał się i wyszedł razem z Brown. Przy progu wyszeptał ledwo dosłyszalne ,,Przepraszam". Hermiona rzuciła się na łóżko i zaczęła płakać.
~Koniec wspomnienia~
Obecnie utrzymuje dobre stosunki z Ronem, ale tylko jako przyjaciele. Dalej przyjaźni się z Harry'm i Ginny, ale ostatnio zaczęła się również kolegować z Parvati Patil. Po zdradzie Rona nie miała chłopaka. Nie potrafiła nikomu zaufać, nie tak szybko. Postanawia zacząć wszystko od nowa.
Powoli usiadła na łóżku i przeciągnęła się. Rozejrzała się po pokoju, którego nie oddała by za nic w świecie. Ściany koloru fioletowego idealnie kontrastują z jasnymi, wręcz białymi panelami. Naprzeciwko łóżka stoi ogromna szafa. na etażerce leżą zdjęcia z jej przyjaciółmi. Wstała i podeszła do drzwi, za którymi znajduje się spora łazienka. Postanowiła wziąć relaksującą kąpiel, aby się odprężyć przed wyjazdem.
Po kąpieli trwającej pół godziny wybrała ubrania z szafy i ubrała się. Dzisiaj wybrała krótkie, dżinsowe spodenki, beżową bluzkę na ramiączka i sandałki. W ostatnich dniach jest bardzo gorąco, więc może sobie pozwolić na taki strój. Zaplotła włosy w luźnego warkocza i nałożyła delikatny makijaż. Niedawno zaczęła się malować, bo w końcu jest już dorosła. Spojrzała na zegarek i uświadomiła sobie, że ma jeszcze 40 minut do odjazdu pociągu. Szybko zjadła śniadanie i wyszła z domu.
Po przybyciu zauważyła w tłumie rodzinę Weasley'ów i Harry'ego. Ze łzami w oczach wyściskała każdego z nich, nawet Rona. Opowiedzieli jak spędzili wakacje itp.
-Pójdę poszukać przedziału dla nas, dobrze? - mówi Hermiona.
-Dobrze. My jeszcze musimy uporać się z bagażem. Później dołączymy do ciebie. - odpowiada z uśmiechem Ginny.
Weszła do pociągu i niemal od razu zauważyła wolny przedział. Już miała wchodzić, gdy usłyszała dobrze jej znany, ociekający drwiną głos za swoimi plecami.
-No proszę, proszę. Kogo my tu mamy? - Usłyszałam ten znienawidzony głos.
Nie, to przecież niemożliwe...
Prolog
Niektóre wspomnienia są bolesne: wojna, zdrada, śmierc bliskich osób. Bitwa, która miała miejsce rok temu zabrała wiele ważnych Nam rzeczy i bliskich. Dalej rany są świeże, lecz trzeba zacząc życie od nowa. Zadaję sobie jedno ważne pytanie: Czy nienawiśc może przerodzic się w miłośc? Wydaje się to niemożliwe, a jednak... Każdy może się o tym przekonac...
***
Witajcie, tutaj Tośka :) Wybaczcie za ten denny prolog, ale kompletnie nie miałam pomysłu co mogłabym napisac. Wierzę, że rozdziały będą ciekawsze :) Przypominam, że jest to mój pierwszy blog. Ściskam Was Niki ;)
***
Witajcie, tutaj Tośka :) Wybaczcie za ten denny prolog, ale kompletnie nie miałam pomysłu co mogłabym napisac. Wierzę, że rozdziały będą ciekawsze :) Przypominam, że jest to mój pierwszy blog. Ściskam Was Niki ;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)