Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz PRZEPRASZAM! Wiem, wiem, powinnam bardziej dbać o bloga, ale ostatnio było naprawdę dużo nauki, a przez to brak weny. Ten rozdział piszę na totalnym spontanie, więc nie zdziwcie się jak wyjdzie nudny. Będzie pewnie też krótki. A teraz zapraszam! :)
**************************************************************************
-Zabiję tego, co ją skrzywdził!
-Teo, spokojnie. Jeszcze nie wiemy co jej się stało.
-Nieważne! Ale to musiało być nieludzkie!- Nott nie wytrzymywał. Musiał się dowiedzieć za wszelką cenę co jej się stało. Żywił do tej Gryfonki ogromną sympatię.
-Poprosimy o pomoc Draco.
-Serio Blaise? Wiesz jak on nią gardzi.
-Ale był z tobą, gdy ją znaleźliście.
-Dobra, chodź do niego. Ale nie miejmy wielkich nadziei.
Po tych słowach wyszli z Dormitorium szukać Dracona.
**********************************************************
-Ron zastanów się jeszcze raz. Na pewno nie wiedziałeś wczoraj Miony?- Harry zapytał przyjaciela już chyba setny raz.
-Naprawdę. Ale powiesz mi wreszcie co się stało?!
-Herm chciała się zabić- wyrzucił to wreszcie z siebie.
-Co?! Boże, kiedy? Dlaczego?- Weasley był niezłym aktorem.
-Właśnie mam zamiar się tego dowiedzieć. Zaraz lecę do Notta i...
-Co?! Do tego Notta?! Tego oślizgłego Śmierciożercy?
-To on z Malfoy'em znaleźli Mionę. I czy tego chcesz, czy nie, będę z nimi współpracował. Dobra, muszę lecieć. Zobaczymy się później!- Potter wybiegł. Jego rudy "przyjaciel" był wściekły. Jeszcze tych gadów tu brakowało. Musiał rozwiać podejrzenia wokół niego. Spojrzał na zegarek. Jeszcze był czas odwiedzin w Skrzydle Szpitalnym. Wziął różdżkę z biurka i ruszył w stronę SSz. Po 15 minutach doszedł. Od razu spotkał panią Pomfrey.
-Dzień dobry pani Pomfrey.
-O, dziien dobry panie Weasley. Domyślam się, że w przyszedłeś w odwiedziny do panny Granger.
-Jak pani mnie dobrze zna.- usmiechnął się, by stworzyć pozory.
- No dobrze, ale proszę nie za długo. Dużo przeszła i musi odpoczywać.
- Oczywiście rozumiem.- zapewnił pielęgniarkę. Poszła do swojego gabinetu i zamknęła drzwi. Ron podszedł do łóżka Hermiony. Gdy spała, wydawała się taka niewinna i delikatna. Lekko musnął palcem jej policzek. Gdyby mu wybaczyła ten skok w bok, to nie posunąłby się do takiego kroku. Właśnie tak to sobie usprawiedliwiał. To była jej wina. Gryfonka zaczynała się wybudzać. Zanim zdążyła się odezwać, zatkał jej usta ręką. Herm była przerażona.
-Ani słowa.- zabrał rękę z jej ust i uśmiechnął się. Przerażał ją ten uśmiech.- Witaj Hermiono. Tęskniłaś?
-Czego chcesz? Co ty tu robisz?- Granger nie chciała pokazać jak bardzo się boi.
- Przyszedłem cię odwiedzić.- nie dowierzała. Po tym co jej zrobił miał czelność tu przychodzić?
-Po tym wszystkim, nie chcę cię już nigdy więcej widzieć. Zdajesz sobie sprawę co zrobiłeś? Co w ciebie wstąpiło? Zejdź mi z oczu.- oczy zeszkliły jej się od łez.
-Nie pozbędziesz się mnie tak szybko. Przyszedłem cię ostrzec. Jeśli komuś piśniesz słówko o tym co się zdarzyło, to rozpowiem wszystkim, że sama chciałaś i jesteś zwykłą dziwką.- ostatnia część wyszeptał jej prosto do ucha. Wzdrygnęła się mimowolnie. Brzydziła się go.- Pamiętaj, że to twoja wina. Gdybyś mi wybaczyła, do niczego by nie doszło.
Ostatni raz uśmiechnął się i wyszedł z sali. Czekoladowooka była rostrzęsiona. Nie wiedziała co robić. Jeśli powie swoim przyjaciołom, to Ron się zemści. Ale z drugiej strony i tak będzie z nią robił co chce. Nie może sobie na to pozwolić. Dzisiaj powie to swoim przyjaciołom.
Poprosiła pielęgniarkę o kartkę i pióro. Napisała wiadomość do Ginny żeby dzisiaj z całą resztą przyszli do niej. Po wysłaniu postanowiła powoli wracać do normalnego życia. Wzięła czyste ubrania i poszła do łazienki. Wykąpała się i uczesała. Nie chciała już wracać do tamtych wydarzeń, chociaż wiedziała, że musi się zwierzyć. Teraz z perspektywy czasu, próba samobójcza wydawała się głupią i nieprzemyślaną decyzją. Jako Gryfonka powinna się z tym zmierzyć. Wróciła do Skrzydła w oczekiwaniu na resztę.
*************************************************************
Ślizgoni zapukali do drzwi Dracona. Otworzył im po chwili oczekiwania.
-Co chcecie?- nie był zadowolony z ich niezapowiedzianej wizyty.
-To bardzo ważne. Wpuść nas.- Draco chwilę się zastanawiał, ale ostatecznie ich zaprosił.
-Streszczajcie się. Nie czuję się za dobrze. Lepiej żebyście mieli dobry powód, bo jak nie...
-Zamknij się wreszcie!- Teo miał dość.- Chodzi o Hermionę.
Malfoy miał ochotę na nich nawrzeszczeć. Co go obchodzi jakaś szlama? Chwilę potem uświadomił sobie, że chodzi im o tą próbę samobójczą.- Żyje, więc co wy jeszcze chcecie? Sprawa zamknięta.
-Nie jest zamknięta. Musiał być poważny powód, by to zrobiła. Przecież jest rozsądna i nie podjęła by tej decyzji z powodu jakiejś błahostki.- odezwał się wreszcie Blaise.
-Co was tak obchodzą Gryfoni, a w szczególności szlamy?
-Wojna się skończyła. Nie możemy żyć stereotypami, które wpajali nam rodzice. Mugolaki są tacy sami jak my. Szkoda, że ty tego nie rozumiesz.- Nott'owi przykro było patrzeć, że jego przyjaciel się nie zmienił, a nawet jeśli, to nie chciał tego pokazać.
Nagle ktoś głośno zapukał w drzwi.
-Kogo jeszcze tutaj przywiało?!- Arystokrata był wściekły.
Spodziewał się wielu osób, ale nie Potter'a i młodej Weasley.
-No proszę, proszę. Kogo my tu mamy? Jeszcze was tu...-Nie chcieli go słuchać, więc wparowali do środka.- Co wy robicie?! Wypad stąd!
-Akurat nie przyszliśmy do ciebie. Nott, Zabini, Hermiona wysłała nam wiadomość z treścią, abyśmy do niej przyszli. Chyba chce nam coś powiedzieć.
-Już idziemy!- zauważyli, że blondyn też zbiera się do wyjścia.- a ty dokąd?
-Idę z wami. Nawet jeśli mnie tam nie chce, to byłem przy znalezieniu jej.
-Nagle chcesz jej pomóc? Dobra, ale jeden głupi komentarz i wylatujesz.
Wybiegli wszyscy w pośpiechu. Musieli przekonać panią Pomfrey, aby wpuściła ich wszystkich. Dobiegli do SSz. Wlecieli jak stado dzikusów i nie pomyśleli o reakcji pielęgniarki.
-Co wy wyprawiacie?!
-Musimy szybko zobaczyć się z Granger!- wyjaśnił szybko Draco- Wszyscy.
-No dobrze, ale macie 15 minut.- szybko pobiegli na salę. Hermiona siedziała na łóżku, wyczekując ich. Na widok Malfoy'a wstała zdenerwowana.
-Co on tu robi?!- nie życzyła sobie jego w tej rozmowie.
-Uparł się żeby przyjść. W sumie był wtedy z Nott'em.
-No dobrze.- odpowiedziała zrezygnowana.- chciałam wam powiedzieć czemu próbowałam się zabić.
Nott i Zabini wyprostowali się, Potter i Weasley'owa wciągnęli z sykiem powietrze, a Malfoy stał z beznamiętnym wyrazem twarzy.
-Bo... R-ron... o-on mnie...
-Wyrzuć to z siebie.
-On mnie zgwałcił.- wypowiedziała to szeptem i zaczęła szlochać. Wszyscy byli w szoku.
-Co?!- wykrzyknął Nott.- Zabiję sukinsyna! Uduszę gołymi rękoma!
-Chętnie ci pomogę.- powiedzieli jednocześnie Smok i Diabeł. Nawet taka szlama jak Granger nie zasłużyła na takie traktowanie. Była w końcu kobietą.
-Miona, co ty mówisz?- Harry nie mógł uwierzyć. Ron? Ten Ron, z którym przeżyli tyle przygód. Który był ich przyjacielem.
-Naprawdę! Jeszcze dzisiaj mi groził. Powiedział, że jak komuś powiem, to rozpowie, że sama tego chciałam i że jestem dziwką.- rozpłakała się na dobre.
-A ja ci nie wierzę.- wszyscy spojrzeli na Ginny z niedowierzaniem.- Ron by tego nie zrobił. Chcesz się pewnie na nim zemścić, bo cię zdradził. Jak możesz?! Traktujemy cię jak członka rodziny, a ty tak nam odpłacasz?
-Spodziewałabym się, że oni mi nie uwierzą, ale ty? Ginny, nie kłamałabym w takiej sprawie...- nie zdążyła dokończyć, bo Ginerva wybiegła z sali. Jak mogła jej nie uwierzyć?
-Pobiegnę za nią.- zadeklarował Potter. Pocałował Mionkę w czoło.- Ja zawszę ci wierzę. Jak ją znajdę, to rozmówię się z tym padalcem Ronem.
Miona ucieszyła się, że chociaż on jej wierzył. Jest zawiedziona postawą rudej przyjaciółki. Harry wybiegł za Ginny.
-A my lecimy znaleźć tego skurwysyna i go zabić.
-Nie! Nie chcę żebyście mieli kłopoty. I pod żadnym pozorem go nie zabijajcie.
-Nie zabijemy, ale damy nauczkę!- Zabini zapewnił Gryfonkę.
-To ja lecę go szukać. Jak znajdę, to was zawołam chłopaki.- Malfoy naprawdę już od dawna miał dość łasicy, a teraz miał idealny pretekst, by dać mu w mordę. Już chciał isć, ale Granger złapała go za rękaw.
-Czemu mi pomagasz?- musiała się tego dowiedzieć.
-Żadna kobieta nie zasługuje za coś takiego.- po tych słowach wyszedł w popłochu. Nott usiadł obok niej, a ona wtuliła się w niego i zaczęła płakać.
************************************************************
Weasley szedł korytarzem. Był zadowolony z wizyty u Granger. Był pewny, że nikomu nie powie o gwałcie. Nagle ktoś gwałtownie złapał go za szyję i wciągnął do pustej klasy. Upadł na ziemię i zobaczył nas sobą Malfoy'a
-Wiesz po co tu przyszedłem, prawda?- wycedził z różdżką skierowaną w stronę Gryfona.
- Czyli jednak się wygadała? A to dziwka.- Ślizgon kopnął go w twarz. Z ust popłynęła strużka krwi.
- Nie waż się tak mówić. Jakim trzeba być potworem, żeby posunąć się do czegoś takiego. Nie będę cię zabijał, bo nie jestem mordercą. Ale dam ci nauczkę, którą zapamiętasz do końca życia.
Już miał rzucić zaklęcie, gdy nagle poczuł, że różdżka wyrywa mu się z ręki.
Expeliarmus! Usłyszał Draco za plecami. Różdżka wysunęła mu się z ręki i trafiła do osoby rzucającej zaklęcie. Odwrócił się, lecz intruz miał pelerynę.
-Oddaj moja różdżkę!
-Nie tak prędko. Najpierw coś załatwię. Avada Kedavra! Wycelował w Ronalda, a jego ciało upadło.
-Po co to zrobiłeś?! Kim jesteś? Wszyscy pomyślą, że to ja!- morderca roześmiał się.
-Właśnie o to chodziło. Wkrótce przekonasz się kim jestem.- po tych słowach oddał różdżkę i teleportował się, co zdziwiło blondyna. Myślał, że w tej szkole nie można się deportować. Lecz teraz miał większe zmartwienie na głowie. Słyszał już tupot biegnących uczniów i nauczycieli. Ciężko będzie mu się wytłumaczyć.
Mega! Brak słów, jak zwykle.
OdpowiedzUsuńCzy ten rudy debil musi zawsze coś odwalić? Ehh.. Rudzi... Szkoda Mi Malfoy'a. Ciekawe, jak się wytłumaczy z tej sytuacji, i dowie się, kim jest owy prawdziwy morderca. A może to Ginny...? Przyznam, że Jej zachowanie mnie wkurzyło. Czasami Ruda mnie irytuje, a tutaj jakoś tak szczególnie. Hmm, miejmy nadzieję, że Draco wyjdzie z tego cało, a Hermiona nie popadnie w depresje jeszcze głębszą. Tak Mi Jej żal...
Czekam na nexta. ;)
Weny i buziaki;*
Tessa
Dziękuję Wercia! Zawsze czekam na twoją opinię 😘😘😘
UsuńRozdział bardzo mi się spodobał. Ginny zaczyna mnie irytować. Przecież zna Hermionę i wie, że ona by ich nie okłamała. Może to tylko taka przykrywka?
OdpowiedzUsuńCzekam na więcej, nie mogę się doczekać odkrycia tożsamości mordercy, choć mam pewne podejrzenia... I ciekawe, jak Draco będzie bronił się przed oskarżeniami...
Weny! Pozdrawiam i zapraszam do mnie.
arsvivendi-dh.blogspot.com
Amnesia